Po naszym artykule władze Gdańska wznawiają program edukacji seksualnej "Zdrovve Love". Ma ruszyć w drugim semestrze z nowymi edukatorami, programem, a także ma być realizowany poza szkołami. W ubiegłym tygodniu napisaliśmy, że głośny gdański program edukacji seksualnej "Zdrovve Love" został wygaszony. Przestał funkcjonować w
Październikowa debata w PE. Europosłowie przyjęli rezolucję potępiającą Polskę za projekt ustawy o edukacji seksualnej. Zaapelowali jednocześnie o wstrzymanie jej przyjęcia. Za
Sytuacja prawna dotycząca edukacji seksualnej na przestrzeni ostatnich lat stała się obiektem licznych dyskusji, czego przykładem jest wniesiony 17 lipca 2019 do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej obywatelski projekt ustawy o zmianie Ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny, powstały z inicjatywy Fundacji Pro
Z dumą i radością, ale też z uporem maniaka, przypominamy, że tworzymy sieć edukatorek i edukatorów seksualnych w całym kraju w ramach działań Edukacja Seksualna Polska. Wiedza, otwarta rozmowa, oswajanie tematów dot. seksualności i życzliwość w odpowiadaniu na pytania będziemy nieść młodzieży i dorosłym. Widzimy się na żywo, dzielimy doświadczeniami, sieciujemy
Te uproszczenia sprawiają, że umyka nam rdzeń edukacji seksualnej, a jej rolą jest wyposażenie w wiedzę. Podczas spotkań z edukatorami seksualnymi młodzi ludzie dowiadują się nie tylko o samej antykoncepcji, a masturbacja wspominana jest tylko jako jedno z możliwych zachowań, zaliczanych do aktywności seksualnej na pewnym etapie
Jak wygląda edukacja seksualna w polskich domach. Grupa Ponton - edukacja seksualna - rzetelna i merytoryczna wiedza. Seks, zdrowie, ciało, antykoncepcja. Dla młodzieży, rodziców, nauczycieli i opiekunów.
. To nie jest tekst, dla tych, którzy na dźwięk słów „edukacja seksualna” podnoszą larum, że informowanie młodzieży o seksie to zachęcanie do rozwiązłości. Wychowanie do życia w rodzinie w Polsce jest do bani i nie spełnia podstawowych funkcji. Wciąż dziwi mnie fakt, że rodzice, pedagodzy (też bywają rodzicami) i politycy (oni też miewają dzieci) wolą zrzucić edukację seksualną na szkoły niż wziąć z nią odpowiedzialność w przypadku własnych dzieci. Czym to się kończy? Puszczaniem Niemego krzyku i nauczaniu o jednym słusznym modelu partnerstwa, zakładającym zestaw mama + tata + dzieciątka + labrador. Natomiast na postulaty zreformowania tejże edukacji na rzecz dobrej edukacji seksualnej, przerażeni dysydenci reagują protestami, agresją powodowaną strachem, że młodzież stanie się promiskuitywna i zacznie się boom nastoletnich ciąż. W kwestii edukacji seksualnej jestem wielką fanką programów holenderskiego, brytyjskiego czy niemieckiego, choć wiem, że i one nie są pozbawione wad. Czasem nawet te najlepsze nie obejmują pewnych aspektów, które według mnie byłyby niezbędne w procesie edukacji seksualnej młodzieży. Co zatem powinno stanowić podstawy dobrego programu? 1. Informowanie o ciąży i możliwych metodach antykoncepcji. Przede wszystkim nie powinno być tak, że jedyne, co wiemy po szkole, to fakt, że tylko pigułka robi dobrze młodym dziewczynom, bo nie tylko zapobiega ewentualnej wpadce, ale poprawia stan cery. Wiemy też, że istnieją prezerwatywy, ale często nie mamy pojęcia, jak prawidłowo z nich korzystać (wielu ludzi zakłada je zbyt późno, a to powoduje wzrost ryzyka złapania chorób przenoszonych drogą płciową). Rzadko mówi się o implantach, plastrach czy pierścieniach. Oczywiście, żadna z metod nie daje stuprocentowej gwarancji, że nie zawiedzie, jednak to, co fundują nauczyciele obecnie to straszenie młodych ludzi, że czegokolwiek by nie zrobili, i tak mogą wpaść. Oprócz nauki rozumienia cyklu (podobno pierwsze cykle dojrzewających dziewcząt są bezowulacyjne), po to, by dziewczyny nie były przekonane, że codziennie mogą zajść w ciążę, powinno się je uczyć, jak mądrze korzystać z dostępnych metod, które są po to, by nam służyć – nie szkodzić. Na nic zdają się też argumenty, że najlepiej chroni przed ciążą i chorobami abstynencja. Młodzi ludzie i tak uprawiają seks. Pogódźmy się z tym. 2. Nauczanie anatomii i dotyczącego jej słownictwa. Dziewczynom i chłopakom obojga płci powinno się dokładnie przedstawić genitalia przynależne do ich płci oraz płci przeciwnej, aby mieli pojęcie, jak wyglądają i działają. Tak, by wiedzieli, że penis we wzwodzie nie jest straszny, ani nie jest narzędziem tortur, że nocne polucje i poranny wzwód są normalne. Podobnie w przypadku wagin – jak się od siebie różnią, a miesiączka jest im potrzebna i nie bynajmniej nie ohydna. Język wokół seksualności powinien jawić się jako normalny, bez zbędnych eufemizmów, bo młodzież wciąż zbyt często posługuje się jedynie słownictwem wulgarnym, innego nie znając… 3. Mówienie o innych orientacjach seksualnych – neutralnie, bez ideologii, że chłopak i dziewczyna to normalna rodzina czy – w drugą stronę – heterycy do macicy. Jak wyglądają związki jednopłciowe i że to nie tak, iż z braku laku jedna osoba pełni w takiej relacji rolę faceta, a druga – kobiety. Powinno się nauczać o partnerstwie. Przecież w grupach uczniów mogą być jawni bądź nie homoseksualiści – oni też powinni być wzięci pod uwagę w procesie edukacji seksualnej. 4. Poruszanie tematu gwałtu i molestowania seksualnego oraz uczenie mówienia „nie”, gdy sytuacja nam nie odpowiada. Rozumienie kwestii „dobrego” i „złego” dotyku. Powinniśmy wiedzieć, jak objawia się molestowanie, jakie ma wymiary i że może nastąpić nie tylko ze strony oblecha z parku. Przydadzą się również moduły o seksizmie skierowane wobec uczniów obojga płci. Prowadzący powinni upewnić się również, że chłopcy wiedzą, iż gwałt nie jest niczym fajnym i czymś, za co powinno się obwiniać ofiarę. 5. Więcej informacji o emocjonalnej stronie współżycia, związkach. To klucz do zrozumienia, że aspiracje względem związków i seksu różnią się u dziewcząt i chłopców. Dobrze byłoby pobudzać młodych ludzi do refleksji, sprawiać, by zastanowili się, dlaczego myślą, że powinni uprawiać seks właśnie w tym momencie i z tą osobą, co nimi kieruje. Pytania „kiedy”, pomocne w rozpoznaniu odpowiedniego momentu na inicjację seksualną, też byłyby na miejscu. W końcu seks to nie tylko reprodukcja – to też emocje, a poruszanie tylko tematów ciąż i chorób znacznie zuboża wiedzę młodych ludzi. 6. Informacje o tym, co – poza pięknymi przeżyciami – może wiązać się seksem. Że mogą zdarzać się rzeczy krępujące, dziwne, lekko „obrzydliwe”. Że sperma po ejakulacji w pochwie nie zostaje w ciele kobiety, ale wycieka. Że pochwa wydaje dźwięki. Że ktoś może w trakcie puścić bąka. I że to wszystko jest ludzkie, ale nie widzimy tego w pornosach, bo one pokazują fantazję na temat seksu, nie zaś seks jako taki. Taka wiedza pozwala nie spanikować, gdy przychodzi moment inicjacji, a współżycie okazuje się znacznie mniej filmowe… Co sami chcielibyście dorzucić do tej idealistycznej wersji edukacji seksualnej? Czy mieliście w swoim życiu seksualnym i związkowym takie momenty, w których odkryliście luki w wiedzy? [grafika wpisu via]
Edukacja seksualna to nie tylko anatomia, czy wiedza z zakresu infekcji przekazywanych drogą płciową. Dotyczy ona również poznania własnego ciała i dostarczenia wiedzy z każdej dziedziny życia seksualnego. Czy młodzież dostaje odpowiednią wiedzę? Jak wygląda edukacja seksualna w Polsce? Edukacja seksualna jest bardzo ważna w życiu nastolatków i dorosłych. Każdy rodzic, chociaż może bać się poruszenia tematów związanych z seksem, pragnie, aby jego dziecko miało odpowiednią wiedzę. Czym jest edukacja seksualna? Na czym polega? Na jakim poziome jest w Polsce? Sprawdź, dlaczego warto przełamywać tabu. Edukacja seksualna dotyczy wszystkich form życia seksualnego. Skupia się na wielu aspektach. Niektórzy mogą kojarzyć to zagadnienie z Kamasutrą, formą antykoncepcji i anatomią układu płciowego. Prawdą jest jednak, że edukacja seksualna to coś więcej. Dotyczy ona wszelkich zagadnień związanych z człowiekiem i jego życiem – poczucie własnej wartości, odnalezienie tożsamości, wiedza dotycząca molestowań i gwałtów, środków antykoncepcji, zagadnień dotyczących raka szyjki macicy itd. Edukacja seksualna powinna dotyczyć wszystkich, dlatego powinna również zawierać informacje dotyczące współżycia osób niepełnosprawnych i środowisk LGBT. Dodatkowo edukacja seksualna powinna skupiać się również na rozmowach dotyczących pierwszego razu, obaleniu mitów krążących po nastolatkach i dostarczeniu im odpowiedniej wiedzy, która pomoże im wejść w dorosłość. Jak wygląda edukacja seksualna w Polsce? Prawdą jest, że seks wciąż jest tematem tabu. Temat edukacji seksualnej jest w Polsce dopiero poruszany na poważnie, ponieważ przestaje być tematem tabu i zaczyna tyczyć się różnych sfer życia, które nie ograniczają się wyłącznie do anatomii człowieka. Prawdą jest, że starsze pokolenia nie poruszały tematyki współżycia, dlatego też nasi rodzice lub nauczyciele mogą mieć problemy z przekazaniem nam odpowiedniej wiedzy. Może wynikać to z tego, że nikt wcześniej nie nauczył ich rozmawiać, a seks do tej pory może być dla nich tematem tabu. Jak młodzież ma się dowiedzieć o współżyciu? Jeżeli nie rodzice, to szkoła. Polskie szkolnictwo oferuje młodzieży przedmiot WDŻ, czyli wychowanie do życia w rodzinie. Jak to wygląda? Czego uczy się młodzież na zajęciach WDŻ?Wychowanie do życia w rodzinie Pamiętając jeszcze czasy, kiedy sama miałam ten przedmiot, mogę śmiało stwierdzić, że nie wyniosłam z niego nic, oprócz informacji dotyczących anatomii układu płciowego kobiet i mężczyzn. Niestety, ale prowadzone zajęcia nie wypełniają luki w polskim systemie edukacji seksualnej. Niestety, ale wciąż posiadają wiele wad i niekiedy szkodzą młodzieży, niż jej pomagać. Jakie są minusy zajęć WDŻ? Po pierwsze jest ich za mało, w 45 minut tygodniowo, nie da się przekazać odpowiedniej wiedzy. Poza tym zajęcia są nieobowiązkowe, a wiedza która nie odpowiada na nurtujące pytania młodzieży, jest zwykle nieciekawa i niestety, ale nie zachęca do uczestniczenia w zajęciach. Chociaż Ministerstwo Edukacji Narodowej przewidziało tematy z zakresu antykoncepcji, chorób przenoszonych drogą płciową i informacji dotyczących asertywności, to w praktyce młodzież dostaje wiedzę ogólnikową, a zajęcia nie poruszają kwestii, które naprawdę ciekawią młodzież. Edukacja seksualna a zajęcia WDŻKto prowadzi zajęcia WDŻ? Ogromną wadą tych zajęć jest również to, że niekiedy są prowadzone przez katechetkę, a nie seksuologa lub innej, kompetentnej osoby. W takim wypadku możemy spodziewać się informacji przepełnionych opiniami osoby prowadzącej. Sama pamiętam, jak prowadząca zajęcia, mówiła nam, że całowanie się jest grzechem, a seks dozwolony jest tylko po ślubie. Osoba, która prowadzi lekcje religii, może mieć trudności w opowiadaniu młodzieży o pornografii, czy masturbacji. Niestety, ale nie jest też psychologiem, a jak wiadomo, młodzież w okresie dojrzewania nie bierze wielu rzeczy na poważnie. Pamiętam jak zajęciom szkolnym, które poruszały tematykę seksu, towarzyszył chichot albo wstyd młodzież jest celowo wprowadzana w błąd tak jak w przypadku mówienia o współżyciu dopiero po ślubie. W takiej sytuacji nastolatkowie szukają informacji gdzie indziej. Skąd młodzież wie o seksie? Najczęstszym źródłem jest internet. Chociaż może dostarczyć tego, czego nie powiedziano nam na lekcjach, to nie zawsze można zweryfikować w jakim stopniu, te informacje są prawdziwe. Najbardziej ucierpi na tym właśnie młodzież — niedostateczna wiedza, nie pozwoli na racjonalne ocenienie treści wyczytanej w internecie. Konsekwencją będzie ich błędne myślenie. W tym wszystkim najbardziej smutne jest to, że wiedza, którą dostarcza się młodzieży płynie z książek, które nie są aktualne. Postęp medycyny zapewnił nam nowe możliwości, na przykład zapłodnienie za pomocą In vitro. Wiedza zawarta w podręcznikach pomija te kwestie, a w zamian oferuje młodzieży stereotypy związane z rolą żony i męża oraz katolicki światopogląd. Czego brakuje młodzieży na lekcjach WDŻ? Kontrola realizacji prawa młodzieży do edukacji seksualnej przeprowadziła w 2016 roku badania jakościowe, które dotyczyły realizacji zajęć wychowania do życia w rodzinie. Dzięki wywiadom z młodzieżą poznali mocne i słabe strony zajęć z wychowania do życia w rodzinie. Zapytali uczniów między innymi o podejście nauczycieli do prowadzonego przedmiotu. Z przeprowadzonych rozmów wynika, że nauczyciele mają problem z poruszaniem tematów o masturbacji, aborcji i inicjacji seksualnej. Poruszyli również temat tego, że nauczyciele często opierają się na własnych doświadczeniach, uznając je za jedyne słuszne. Brak obiektywizmu dostarcza uczniom przekonania, że ich odmienny pogląd na różne sprawy jest po prostu błędnym myśleniem. Młodzież poruszyła również temat tego, że osoby o odmiennej orientacji seksualnej, są stygmatyzowane przez nauczycieli i niekiedy nazywane ‚zboczeńcami’. Zauważyli również, że często nie mają podręczników, a ich wiedza opiera się wyłącznie na tym, co mówi prowadzący. Pozytywne aspekty zajęć WDŻ Jak się okazuje zajęcia WDŻ, nie mają samych negatywnych aspektów. Młodzież stwierdziła, że nauczyciele podejmują tematy, które ciekawią uczniów. Według nich prowadzący są z reguły otwarci na ich sugestie, jednak nie zawsze są w stanie odpowiedzieć na nurtujące ich seksualna a zajęcia biologii Prawdą jest, że zajęcia biologii to nie tylko fauna i flora, ale również anatomia człowieka. O ile WDŻ powinien skupiać się na sprawach dotyczących seksualności, to biologia powinna dostarczyć wiedzy dotyczącej układu rozrodczego kobiety, cyklu miesiączkowania, układu płciowego kobiet i mężczyzn oraz wiedzy dotyczącej zapłodnienia. Faktem jest, że nie sposób ominąć tych kwestii i młodzież dostaje odpowiednią wiedzę, jednak czy to nie za mało? WDŻ powinien uzupełnić ją o metody antykoncepcji, ciążę, pierwsze inicjacje seksualne młodzieży i całą resztę, której w praktyce często braknie. Można by więc uznać, że edukacja seksualna w Polsce do tej pory opierała się wyłącznie na wiedzy wyniesionej z lekcji biologii i wychowania do życia w rodzinie. Można ją uzupełnić o informacje, które przekazują nam rodzice. Biorąc całokształt tego systemu, można wyciągnąć wniosek, że edukacja seksualna w Polsce jest bardzo marna. Na szczęście to mija, a co raz więcej organizacji podejmuje inicjatywę w szerzeniu wiedzy dotyczącej edukacji seksualnej. Po co edukacja seksualna? Młodzież potrzebuje edukacji seksualnej nie tylko, aby zdobyć wiedzę dotyczącą kontaktów intymnych, ale także po to, by móc kształtować własną tożsamość. W szczególności chodzi tu o środowiska LGBT, które do tej pory są w Polsce wykluczane ze społeczeństwa. Edukacja seksualna powinna poruszać temat tolerancji i dostarczać odpowiednią wiedzę, która pomoże w zdefiniowaniu własnej orientacji seksualnej. Wiele osób nawet w wieku dorosłym, wstydzi się własnego ja i żyje w kłamstwie. Niestety, ale polska edukacja seksualna leży w momentach, kiedy ludzie nie potrafią zdefiniować siebie i nie wiedzą, czym jest homoseksualizm. Co więcej, wiele ludzi wciąż żyje w błędzie, a niedostateczna wiedza lub konserwatywne poglądy sprawiają, że mniejszości mogą czuć się seksualna jest ściśle powiązana z pojęciem tolerancji, dlatego, zamiast wpajać młodzieży suche informacje, dotyczące dorastania i towarzyszących temu zmian, powinna poruszyć wszystkie kwestie dotyczące seksualności. Dlaczego edukacja seksualna jest potrzebna? Aby szerzyć świadomość społeczeństwa i dostarczyć informacji wolnych od opinii, które dotyczą ciała, orientacji, ciąży, antykoncepcji, chorób, własnych praw i wreszcie tolerancji. Od jakiego wieku edukacja seksualna? W Szwecji podjęto działania o edukacji seksualnej dzieci i wyemitowano program, w którym głównymi bohaterami były żeńskie i męskie narządy płciowe. Piosenka wraz z teledyskiem postwstała w ramach projektu edukacyjnego dla dzieci wieku 3-6 lat. Telewizja dostarczyła dzieciom kreskówkowych obrazów penisa i pochwy, jednocześnie układając skoczną piosenkę, której tekst ma uwiadomić dzieci o tym, czym różni się dziewczynka od chłopca. Prawdą jest, że polskie społeczeństwo zareagowało dwojako na tę formę edukacji, zarzucając, że pokazywanie genitalni w telewizji publicznej jest dla dzieci demoralizujące. Dlatego zastanawiamy się, w jakim wieku dzieci powinny zacząć edukację seksualną? Według Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej i informacji na stronie rodzice i nauczyciele powinny zacząć edukację seksualną najpóźniej, kiedy dzieci mają dziesięć lat i są w trzeciej klasie podstawówki. Powinno ich się powoli wdrażać w tematykę ich narządów płciowych i odróżniania dziewczynek od chłopców. Czy edukacja seksualna jest potrzebna? Obecnie można by stwierdzić, że w Polsce nastąpił przełom. Do sukcesu jeszcze długo droga, jednak małymi krokami młodzież jest coraz bardziej świadoma tematów z dziedziny seksualności. Powstaje co raz więcej organizacji i inicjatyw, które szerzą wiedzę z zakresu seksuologi. Na braki w polskim szkolnictwie zwróciła uwagę Anja Rubik, dostarczając młodzieży i dorosłym rzetelnej książki, mówiącej o wszystkich sprawach obracających się w kategorii seksualności. Książka to tylko wierzchołek góry lodowej. Modelka w 2017 roku zwróciła uwagę na braki w polskim szkolnictwie, które skutkowały błędnym myśleniem i brakiem rozwagi.– Dorastałam w Polsce tak jak teraz wy. W kraju, w którym seks był i jest tematem tabu, a edukacja seksualna nie istnieje. Większość nastolatków w szkole słyszy jedynie nieprawdziwe informacje. Takie, że na przykład: masturbacja jest grzechem i wyrazem niedojrzałości, że istnieje tylko jedna orientacja seksualna, że kalendarzyk jest metodą antykoncepcyjną… Czyż to właśnie nie jest absurdalne? Cały świat mówi o konieczności i potędze edukacji. Ale rzadko rozmawiamy o edukacji seksualnej. – pisze Anja Rubik. Kampania #sexedpl Czy w Polsce rozmawia się o seksie? Tragiczny poziom wiedzy o seksie i wyniki zachorowań na HIV zmotywowały ją do stworzenia kampanii pod nazwą #sexedpl z hasłem „Cała Polska mówi o seksie”. Wraz z pozytywnym odzewem i uświadomieniem sobie, że jakie braki ma polskie społeczeństwo w kategoriach edukacji seksualnej, postanowiła stworzyć projekt, który polegał na wydaniu podręcznika. – Pierwszym projektem fundacji jest podręcznik, który poprowadzi młode osoby przez najtrudniejsze, ale też i najważniejsze momenty dorastania. Pokaże wam, jak być bezpiecznymi, nauczy otwartości, da praktyczną wiedzę i siłę. Do stworzenia książki zaprosiłam najlepszych profesjonalistów w Polsce – edukatorów, terapeutów, lekarzy, aktywistów. Gdy ja dorastałam, takich akcji jak #sexedpl nie było. Wy za to macie szansę -pisze Anja Rubik na stronie uczyć o seksie? Obecnie największą wiedzę dotyczącą współżycia i seksualności dostarczają nam show-biznes. Edukacja seksualna jest bardzo ważna, dlatego każda inicjatywa podjęcia tego tematu i przełamywania tabu jest potrzebna. Wykorzystując swoją pozycję w mediach, gwiazdy szerzą informacje o inicjatywach związanych z edukacją seksualną. Kto dostarcza nam wiedzy o seksie? Polski paradoks polega na tym, że zamiast szkoły, robią to ludzie mediów. Dzięki wykorzystaniu własnych zasięgów pozytywnie wpływają na polską edukację seksualną, poprawiając jej pozycję i dostarczając młodzieży coraz większej świadomości. Realne postacie telewizyjne, które wzbudzają w młodzieży sympatię, mogą być dla nich autorytetem, dzięki czemu nastolatkowie chętniej przyjmują ich punkt widzenia. Swoimi opiniami dotyczącymi inicjatywy #sexedpl, podzielili się na Instagramie osoby takie jak: Ola Domańska, Maffashion i Jurek Owsiak. Czarny protest a edukacja seksualna Dużą zasługą w kontekście edukacji seksualnej okazał się strajk nazywany czarnym protestem. Decyzje sejmu o skierowaniu projektów o całkowitym zakazie aborcji wzbudziły w kobietach złość. Nie trzeba chyba tłumaczyć, czym był czarny protest, bo dotyczył on każdej z nas. Społeczeństwo polskie wyszło na ulice w 60 miastach, by wyrazić sprzeciw wobec polityki. W geście solidarności część korporacji i firm zamknęło swoje drzwi na ten jeden dzień. Bunt przeciwko zakazom spowodował coś więcej, niż wyrażenie sprzeciwu i pokazanie swojej złości. Temat aborcji był aktualny jak nigdy, w liceach i na uczelniach wyższych zaczęto podejmować tematykę życia, płodu, gwałtów i zapłodnienia In vitro. Chociaż większość studentów wie, czym jest In vitro i obraca się w tematach seksualnych, to rozmowy dały możliwość wyrażenia własnego zdania i poszerzenia się świadomości rówieśników i społeczeństwa. Organizacje wspierające edukację seksualną Edukacja seksualna jest skierowana do różnych grup społecznych. Nie należy mówić, że powinno edukować się wyłącznie młodzież, ponieważ braki w wiedzy mają także dorośli. Człowiek uczy się całe życie, dlatego warto poznawać nowe rzeczy i zagłębiać się w tematy dotąd odległe. Niekiedy sama wiedza nie wystarczy, a kobity, mężczyźni lub całe rodziny potrzebują pomocy. Obecnie polska edukacja seksualna w dużej mierze opiera się na działalności różnych organizacji. Jak już wiemy edukacja seksualna, to nie tylko współżycie i środki antykoncepcji, ale także informacje dotyczące przemocy, molestowania i gwałtów. Jak się okazuje, edukacja seksualna dotyczy wszystkich z nas, a organizacje pomagają rozwiązywać problemy nas wszystkich. Co osiągnęła organizacja #sexedpl? Po raz kolejny przytoczę cytat Anji Rubik, by pokazać, jaka niewiedza i strach panowały w polskim społeczeństwie. – Dostałam też setki listów. Były bardzo osobiste i opisywały, w jaki sposób #sexedpl wpłynęło na życie ich autorów. Usłyszałam historie nastolatków, którzy wreszcie poczuli, że mogą powiedzieć rodzicom, że są gejami, kobiet, które zdobyły się na odwagę, aby opuścić agresywnego partnera, i rodzin, które zaczęły rozmawiać na temat seksu. Dzień po wyemitowaniu filmu zachęcającego do zrobienia testu na wirusa HIV, laboratoria pełne były ludzi. –napisała Anja Rubik na stronie Jej słowa tylko udowadniają, jak bardzo ważna jest edukacja seksualna, oraz że dotyczy ona wszelkich tematów związanych z seksem i jest źródłem wiedzy dla człowieka w każdym wieku. PONTON Ponton Grupa Edukatorów Seksualnych przy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny to organizacja, która od 2002 roku prowadzi działania, mające na celu edukację seksualną. Ich głównym celem jest poszerzenie świadomości młodzieży oraz dążenie do tego, aby nie bali się rozmawiać. Tabu w Polsce dotyczące seksu wciąż jest przełamywane i chociaż organizacja działa ponad 15 lat, to wciąż mają pełne ręce ‚roboty’. Jak działa organizacja? Ponton to grupa wolontariuszy i wolontariuszek, którzy organizują różne akcje. Prowadzą warsztaty w szkołach, rozmawiają z młodzieżą i służą im doradztwem, kiedy ci nie mają z kim porozmawiać. Dodatkowo działają w mediach, piszą recenzje i publikują artykuły. O czym prowadzą rozmowy? Organizacja porusza wszystkie tematy z zakresu seksuologi. Znacznie wykracza ponad wiedzę, którą przekazuje się w szkołach. Edukacja seksualna jest potrzebna i nie należy wybierać, które tematy są moralne i może je poruszać, a które nie. Grupa Ponton rozmawia nie tylko o antykoncepcji i chorobach wenerycznych, ale również o ciele, szacunku, ciąży i odpowiedzialności obu stron, uczy jak mówić słowo ‚nie’ i dostarcza wiedzy z zakresu środowisk LGBT. Ich ideą jest przekazywanie prawdziwych informacji, które są poparte nauką i medycyną. Z dala od opinii starają się przekazać wiedzę, która jest rzetelna i posłuży młodzieży. Ciekawą alternatywą, którą prowadzi organizacja w szkołach, są trzygodzinne warsztaty, których efektem jest anonimowa ankieta uczniów. Dzięki temu kadra ma wgląd w ich wiedzę z zakresu seksuologii. Miłość Nie Wyklucza Dużą część edukacji seksualnej stanowią tematy związane ze środowiskami lesbijsko-gejowskimi. Organizacja Miłość Nie Wyklucza, dąży do edukacji i promowania idei równości małżeństw homoseksualnych. Organizacja dostarcza między innymi projekty, które są skierowane do uczniów i nauczycieli szkół średnich. Swoje metody przekazywania wiedzy, uskuteczniają przez spotkania z młodzieżą, materiały edukacyjne oraz stronę internetową, na której odpowiadają na pytania zadawane przez młodzież. Jak piszą na stronie – W pakiecie znajdą się podstawowe informacje na temat orientacji psychoseksualnej i tożsamości płciowej oraz praktyczne porady o tym, jak reagować na sytuacje dyskryminacji w szkole i gdzie szukać wsparcia. Naszym priorytetem jest zaangażowanie młodych osób w prace, aby jak najlepiej dostosować formę, treść i sposób dystrybucji materiałów do potrzeb odbiorców i odbiorczyń. Podsumowanie Obecny poziom edukacji seksualnej w Polsce jest na zrównoważonym poziomie. Braki nauczania w szkole, nadrabiają organizacje, które szerzą wiedzę z zakresu seksuologii i realizują różne projekty. Nauka i poszerzanie świadomości jest skierowane nie tylko do młodych, ale również starszych, którzy mogą mieć problem w przekazywaniu wiedzy. Zajęcia wychowania do życia w rodzinie wciąż pozostawiają wiele do życzenia. Chociaż uczniowie uczęszczają na nieobowiązkowe zajęcia, to zauważyli, że osoba prowadząca niekiedy jest niekompetentna. W szkołach brakuje w edukacji seksualnej odpowiedniego podejścia prowadzących do uczniów. Niektóre tematy, takie jak masturbacja są krępujące dla nauczycieli. Chociaż starają poruszyć się tematy, o które proszą uczniowie, to niekiedy nie są w stanie przekazać im odpowiedniej wiedzy. Większym problemem wydaje się to, że niekiedy nie są obiektywni i dostarczają młodzieży informacje poparte na ich własnych doświadczeniach, tym samym sugerując, że są jedynie słuszne. Jeszcze do niedawna temat seksu był w Polsce tematem tabu. Jego powodem okazał się fakt, że dorośli – zarówno nauczyciele, jak i rodzice mają problem w poruszeniu tematu intymności. Ma to wiele wad, jednak największą jest to, że dzieci poszukują informacji na własną rękę. Nie mając ogólnej wiedzy, nie są w stanie zweryfikować, czy przeczytanie informacje są prawdziwe. Ogromną zaletą w edukacji seksualnej w Polsce są organizacje, których główną ideą jest poszerzanie świadomości o seksie i poruszanie tematów, których brakuje w szkołach. Zaliczają się tu rozmowy o środowiskach LGBT, tolerancji oraz prostytucji i molestowaniu. Docierają do odbiorcy za pomocą różnych publikacji, warsztatów prowadzonych w szkołach, telefonów zaufania i sięganiu pomocy mediów. Dużą zaletą w obecnej edukacji seksualnej jest to, że udział w niej biorą osoby mediów, które mają pozytywny wpływ na młodzież. ZOBACZ GALERIĘ:Fot. tematy poruszane na zajęciach WDŻ, to układ płciowy kobiety i mężczyzny oraz choroby weneryczne i metody antykoncepcji. Fot. z Anją Rubik na czele stworzyło kolaborację z marką Local Heroes i wypuściło koszulki promujące inicjatywę dotyczącą edukacji seksualnej. Fot. @czarnyprostest_polskaCzarny prostest wzbudził w Polakach złość, dotyczącą ingerowania rządu w kobiece ciało. Dzięki temu tematy takie jak aborcja lub in-vitro znowu stały się aktualne. Fot. szkołach informacje dotyczące seksualności dostarczają lekcje WDŻ i lekcje biologii. Fot. w edukacji seksualnej w szkołach braknie tematów związanych z własną tożsamością. Niekiedy środowiska LGBT są stygmatyzowane przez prowadzących. ZOBACZ TEŻ:Feministki w Polsce: Gwiazdy, które są feministkamiTinder: najlepsze historie kobiet w sieciZnaki zodiaku, które dostaną awans i PODWYŻKĘ!Źródło:
„W polskich szkołach pokutuje jeszcze mit, że edukacja seksualna wzbudzi zbyt wielkie zainteresowanie młodych seksem, co przełoży się na zbyt wczesną inicjację” — ocenia prof. dr hab. n. med. Zbigniew Lew-Starowicz, z którym rozmawiamy o roli edukacji seksualnej i jej dominującym w Polsce modelu. Na początku roku rozpoczęła się długo oczekiwana reforma psychiatrii dziecięcej, od lat pogrążonej w kryzysie kadrowym i finansowym. Powstają kolejne centra zdrowia psychicznego, mające objąć opieką na szczeblu lokalnym dzieci i młodzież w kryzysie psychicznym. Czy w trwającej reformie jest miejsce dla edukacji seksualnej lub, szerzej, seksuologii wieku rozwojowego? Prof. dr hab. n. med. Zbigniew Lew-Starowicz Psychiatria i seksuologia to dziedziny medycyny, które znakomicie się uzupełniają, a psychiatria dziecięca dotyczy grupy pacjentów przechodzących przez przełomowe fazy rozwoju psychoseksualnego. Pewne formy ekspresji seksualnej pojawiają się jeszcze przed okresem dojrzewania. Już w wieku przedszkolnym dzieci przejawiają zainteresowanie swoim ciałem i specyficzną dla tego etapu rozwoju ekspresją seksualną, charakteryzującą się zachowaniami masturbacyjnymi. Oczywiście, niezwykle istotny z punktu widzenia rozwoju psychoseksualnego jest okres dojrzewania, gdy formuje się kobiecość i męskość, ale nie można sprowadzać tego wyjątkowego czasu do burzy hormonów i pierwszych zauroczeń. To wówczas kształtuje się obraz „ja” — naszej tożsamości płciowej i seksualnej. Seksualności nie można oddzielać od rozwoju uczuciowego i społecznego, są to ściśle powiązane ze sobą sfery. Odpowiednio wykształcony psychiatra i psychoterapeuta dziecięcy jest tym specjalistą, który może zapewnić młodemu człowiekowi profesjonalne wsparcie. Część zaburzeń psychicznych wieku rozwojowego wynika z tego, że młodzi ludzie nie rozumieją przemian zachodzących w ich ciałach i nie radzą sobie z własną znaczącym problemem w praktyce klinicznej są zaburzenia psychiczne uwarunkowane czynnikami związanymi z seksualnością? Zaburzenia identyfikacji płci mogą dotyczyć od 2 do 4 proc. polskiej młodzieży. Należy do tego dołączyć problemy psychiczne związane z brakiem akceptacji własnego ciała (np. zaburzenia odżywiania) i orientacji seksualnej oraz osoby, które doświadczyły wykorzystania lub molestowania seksualnego. Jak widać, może to być więc liczna populacja, sięgająca nawet kilkunastu procent. Wspomniane przeze mnie czynniki spustowe mogą przyczynić się do rozwoju zaburzeń depresyjnych, lękowych i somatycznych. Szybka i profesjonalna pomoc jest w przypadku tych pacjentów niesłychanie istotna, ale najbardziej skuteczna to taka mająca charakter integralny, czyli uwzględniająca kontekst seksualny. Niestety, seksuologia wieku rozwojowego to dziedzina nadal stosunkowo mało znana, zwłaszcza jeśli chodzi o jej dorobek naukowy, budzi też oczywiście ogromne kontrowersje. Widać to choćby po tym, jakie reakcje wzbudziły standardy edukacji seksualnej opracowane przez Światową Organizację Zdrowia, które błędnie sprowadzono do płytkiego pojęcia seksualizacji. Wynika to oczywiście z lęku przed tym, że jeśli przekażemy młodym ludziom wiedzę o funkcjonowaniu i zdrowiu seksualnym, wywoła to u nich niewłaściwe zainteresowanie tą jednym z czynników ryzyka rozwoju zaburzeń psychicznych i seksualnych u młodych ludzi jest coraz powszechniejsze w tej grupie sięganie po pornografię? Pornografia stała się, zwłaszcza dzięki Internetowi, łatwo dostępna. Z badań prowadzonych przez prof. Zbigniewa Izdebskiego wiadomo, że zdecydowana część polskiej młodzieży, czasami już od wieku wczesnoszkolnego, miała lub ma kontakt z pornografią. Wielu młodych ludzi wpada z czasem w pułapkę zbyt częstego sięgania po materiały pornograficzne, a nawet uzależnienia. Pornografia kreuje fałszywy obraz seksu, nie może być źródłem wiedzy, a tak niestety często się dzieje, czego efektem są kompleksy dotyczące własnego ciała i utrwalanie stereotypów zatem służy prawidłowa i rzetelna edukacja seksualna? Głównym celem rzetelnej edukacji seksualnej jest wsparcie optymalnego rozwoju psychoseksualnego, zbudowanie w oczach młodych ludzi obrazu seksu jako czegoś pozytywnego i wartościowego, tak by mogli w dorosłym życiu stworzyć udane związki partnerskie. Ponadto jest ona oczywiście narzędziem profilaktyki wszelkich zaburzeń psychicznych na tle seksualnym. Edukacja seksualna nie zachęca do pochopnego podjęcia aktywności seksualnej, wprost przeciwnie — prawidłowo poprowadzona z reguły opóźnia moment inicjacji i sprawia, że młodzi ludzie decydują się na współżycie bardziej świadomie. Należy tu zaznaczyć, że edukacja seksualna powinna uwzględniać kontekst społeczno-kulturowy danego kraju, co zresztą podkreśla Światowa Organizacja Zdrowia w swoich standardach. Opracowane przez WHO zalecenia to nie jest dogmat, ale pewna ocenia pan poziom edukacji seksualnej dostępnej w publicznych szkołach? Teoretycznie, wiedzę o funkcjonowaniu seksualnym zapewnia wychowanie do życia w rodzinie. Polskie Ministerstwo Edukacji Narodowej wydaje się usatysfakcjonowane zaproponowanym szkołom modelem edukacji seksualnej, ponieważ — jak wskazuje MEN — nastolatki w naszym kraju decydują się na współżycie później niż ich rówieśnicy w innych krajach Europy. Jest to dosyć naiwne myślenie, bo na decyzję o inicjacji ma wpływ wiele czynników. Wiek rozpoczęcia aktywności seksualnej nie może być jedynym kryterium służącym do oceny jakości i skuteczności edukacji. Model dominujący w polskich szkołach ma bardzo wiele braków. Jest on zanadto osadzony w katolickim światopoglądzie na związki, małżeństwo i seks, który jest ukazywany jako zagrożenie. Edukacja prowadzona w tym duchu narzuca młodym nierealne wymagania związane ze sferą seksualną, których większość z nich nie będzie w stanie spełnić. Druga wada tego modelu to niewystarczająca ilość wiedzy dostarczanej młodzieży, z czego bierze się późniejsze poszukiwanie przez młodych ludzi informacji w Internecie lub pornografii. Nadal w polskich szkołach pokutuje jeszcze mit, że edukacja seksualna wzbudzi zbyt wielkie zainteresowanie młodych seksem, co przełoży się na zbyt wczesną inicjację. O kim mowaProf. dr hab. n. med. Zbigniew Lew-Starowicz jest specjalistą w dziedzinie psychiatrii, seksuologii, psychoterapeutą, konsultantem krajowym w zakresie seksuologii.
Wiele mitów krąży na temat edukacji seksualnej. Rozprawiamy się tutaj z tymi najpowszechniejszymi. Mit 1: Edukacja seksualna przyspiesza inicjację seksualną Międzynarodowe badania wykazały[1], że wprowadzenie programów edukacji seksualnej do szkół często opóźnia lub zmniejsza aktywność seksualną młodzieży oraz prowadzi do częstszego stosowania antykoncepcji. Programy te są skuteczniejsze, jeżeli zaczyna się edukować, zanim młodzi ludzie rozpoczynają życie seksualne. Wiedza na temat asertywności, radzenia sobie z przemocą i presją rówieśniczą pomaga uchronić się przed wymuszoną inicjacją. Mit 2: Informacje o życiu seksualnym deprawują niewinne umysły dzieci Dorośli najczęściej zapominają, jak to było, gdy sami byli młodzi. Dzieci i młodzież to istoty seksualne i to normalne, że o seksie myślą lub chcą wiedzieć jak najwięcej. Zdecydowanie lepiej, gdy otrzymują informacje z wiarygodnych źródeł, a nie muszą szukać na własną rękę, co często prowadzi do wiary w mity i stereotypy. Mit 3: Najlepsze efekty wychowawcze daje promocja abstynencji Dorośli zapominają, że najlepszą metodą do zachęcenia młodych ludzi jest powiedzenie, by czegoś nie robili. Nawet z czystej przekory, na złość nauczycielom, młodzież potrafi robić nieodpowiedzialne rzeczy. Promowanie jedynie abstynencji seksualnej nie zniechęca do seksu i nie opóźnia wieku inicjacji seksualnej. Ma za to negatywne konsekwencje w postaci ryzykownych zachowań seksualnych młodzieży i rozprzestrzeniania się infekcji przenoszonych drogą płciową. Mit 4: Edukacja seksualna zachęca do seksu A czy pasy bezpieczeństwa w autach zachęcają do wypadków? Świadomość ryzykownych zachowań oraz konsekwencji seksu w bardzo młodym wieku nie przyspiesza decyzji o współżyciu. Kiedy młodzi ludzie wiedzą, jakie konsekwencje ma seks bez zabezpieczenia, zastanowią się, zanim zdecydują się na kontakty seksualne. Wiedza na temat różnych zachowań seksualnych nie wpływa bezpośrednio na chęć eksperymentowania w tym zakresie. Mit 5: Edukacją seksualną dzieci powinni zajmować się wyłącznie rodzice Sytuacja, w której rodzice bez skrępowania i chętnie rozmawiają z dzieckiem o różnych aspektach seksualności, jest ideałem. W praktyce zdarza się jednak rzadko. Rodzice sami mogą nie być w stanie o tym rozmawiać lub mieć bardzo konserwatywne poglądy. To z kolei może uniemożliwiać dzieciom zdobywanie wiedzy, do której zgodnie z Konwencją Praw Dziecka mają prawo. Często też w rodzinach ma miejsce przemoc i wykorzystywanie seksualne. Dlatego też konieczny jest udział szkoły w procesie edukacji. Mit 6: Dziecko nie powinno chodzić na zajęcia z edukacji seksualnej, jeżeli godzi to w uczucia religijne rodziców Trybunał Praw Człowieka w 1976 r. orzekł, że państwo musi zagwarantować obywatelom bezstronną edukację. Rodzice mają prawo do wychowywania dziecka zgodnie ze swoimi przekonaniami, jednak w szkole powinno się przekazywać wiedzę w sposób obiektywny i pluralistyczny, czyli uwzględniający różne stanowiska. Takie wychowanie nie godzi w niczyje uczucia. Mit 7: Katolicy nie powinni wiedzieć nic o seksie przed ślubem Według hierarchów Kościoła katolickiego wiedza na temat seksualności i antykoncepcji powinna być ściśle reglamentowana. Dostępna staje się ona dopiero na naukach przedmałżeńskich przed ślubem i podawana jest jedynie w zakresie dopuszczalnym przez Kościół. Nie potrafimy jednak przytoczyć żadnego racjonalnego argumentu za tym, by osoby wierzące nie mogły wiedzieć, jakie są metody antykoncepcyjne lub ryzykowne zachowania seksualne. Jeżeli ktoś nie chce stosować antykoncepcji hormonalnej czy prezerwatyw, to i tak nie będzie ich stosować. Niezmanipulowana wiedza pozwala dokonać świadomego wyboru. Edukacja seksualna nie zachęca bynajmniej do uprawiania seksu przed ślubem. Mit 8: Każdy może prowadzić zajęcia z edukacji seksualnej Każdy coś tam wie o seksie, jednak zajęcia w szkole czy innych placówkach wychowawczych powinny prowadzić osoby wykształcone i kompetentne w tej dziedzinie. Nie można powierzać ich ludziom przypadkowym, ustosunkowanym wrogo do seksualności lub przeciwnikom szerzenia wiedzy na te tematy, co, niestety, często ma miejsce w szkołach. Mit 9: Osoba prowadząca zajęcia ma prawo do nauczania zgodnie ze swoim sumieniem Wiedzę należy przekazywać w sposób obiektywny, zgodny ze współczesnymi standardami naukowymi. Podczas lekcji niedopuszczalne jest przekazywanie jedynie własnego zdania ani indoktrynacja na rzecz „jednego słusznego” światopoglądu. Każdy człowiek ma prawo do rzetelnej informacji i nie musi wysłuchiwać osobistego zdania nauczyciela. Mit 10: Edukatorzy seksualni to zboczeńcy, ich motywacja jest podejrzana Ludzie, którzy zajmują się prawdziwą edukacją seksualną, to najczęściej ideowcy, którzy wierzą w naukę i prawa człowieka. Ich osobiste motywacje mogą być różne, jednak na pewno nie promują oni rozwiązłości, ani nie zachęcają do seksu. Nie opowiadają o swoich doświadczeniach, ani nie interesują się intymnymi przeżyciami uczniów. Mit 11: Edukacja seksualna to promowanie produktów koncernów farmaceutycznych Leki na ból głowy lub przeciwko nowotworom produkują te same koncerny, jednak w tym przypadku nikt nie twierdzi, że nie powinno się o tym informować. Taki argument to czysta manipulacja. Ponadto w czasie zajęć z edukacji seksualnej, gdzie zwykle mowa jest o asertywności, seksie, prawie, mało jest miejsca na jakiekolwiek produkty farmaceutyczne. Mit 12: Wychowanie do życia w rodzinie to najlepsza nazwa dla zajęć z edukacji seksualnej Zdecydowanie nie. Zakłada ona, że seks ma miejsce jedynie w małżeństwie, że każdy młody człowiek jest heteroseksualny i założy rodzinę. Jest to oczywiście fałsz. Jeżeli prawodawcy tak bardzo obawiają się nazwy „edukacja seksualna”, proponujemy powrót do określenia „Wiedza o życiu seksualnym człowieka”. Paulina Wawrzyńczyk [1] Kirby, The impact of abstinence and comprehensive sex and STD/HIV education programs on adolescent sexual behavior,
Obywatelski projekt zakazujący edukacji seksualnej ogranicza konstytucyjne prawo do nauki, do wolności nauczania, do ochrony zdrowia, a także wolność wypowiedzi Zarzuty projektodawców wobec edukacji seksualnej nie są poparte żadnymi argumentami naukowymi – są wyłącznie ich subiektywną opinią Tymczasem edukacja taka jest uznaną formą przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu dzieci Przyczynia się też do zmniejszenia liczby niechcianych ciąż nastolatek; spadku zakażeń wirusem HIV oraz obniża skalę homofobii Projekt wykazuje podobieństwo z rosyjskim prawem ws. „gejowskiej propagandy” – zakwestionowanym przez Europejski Trybunał Praw Człowieka Takie są najważniejsze tezy opinii Rzecznika Praw Obywatelskich o obywatelskim projekcie zmian prawa, który przewiduje karę do 3 lat więzienia za edukację seksualną. 6 sierpnia 2019 r. do Sejmu VIII kadencji Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii” złożył obywatelski projekt noweli Kodeksu karnego - w celu „zapewnienia prawnej ochrony dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją”. 22 listopada 2019 r. skierowano go do I czytania na posiedzeniu Sejmu, po czym przekazano do prac w komisji. Projekt obywatelski nie podlega dyskontynuacji w następnej kadencji Sejmu. Z porządku dziennego Sejmu wynika, że 15-16 kwietnia 2020 odbędzie się I czytanie projektu. Ocena prawnokarna projektu Zakłada on następującą nowelizację art. 200b ,,Art. 200b § 1. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 2. Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego. § 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 2 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. § 4. Kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.” Projektowi nie towarzyszy żadna analiza, że niezbędne jest zwiększenie ochrony prawnej małoletnich (w tym małoletnich, którzy ukończyli 15 rok życia) przed takimi czynami. Uzasadnienie projektu w ogóle nie dostrzega różnicy w sytuacji prawnej małoletnich w zależności, czy ukończyli oni 15 lat. Jeśli chodzi o małoletnich poniżej 15 roku życia, przestępstwo można byłoby popełnić: poprzez niepubliczne pochwalanie lub propagowanie obcowania płciowego; poprzez pochwalanie lub propagowanie podejmowania przez małoletniego innej czynności seksualnej, niezależnie od tego, czy dokonywane jest to publicznie, czy też nie. Wątpliwości budzić może ściganie czynów w sposób niepubliczny. Byłaby to nowość w Kodeksie karnym. A pochwalanie lub propagowanie innej czynności seksualnej charakteryzuje się bardzo szeroką ogólnością i nieprecyzyjnością. Może to prowadzić do daleko idącej arbitralności organów ścigania i znaczących różnic w prawnokarnej ocenie danych zachowań. Może też budzić obawy przed jej instrumentalnym wykorzystywaniem, np. do ograniczenia prowadzenia zasadnych i rzetelnych zajęć edukacji seksualnej dla młodzieży. Dlatego propozycję dodania art. 200b § 4 ocenić należy negatywnie. Rozwiązania te są niespójne z obowiązującym systemem prawa karnego oraz nie zostały w sposób dostateczny uzasadnione. Wydają się one uzasadnione postrzeganą przez projektodawców potrzebą eliminacji edukacji seksualnej młodzieży. Tymczasem dyrektywa 2011/93/UE przewiduje, że państwa członkowskie UE powinny prowadzić programy edukacyjne służące podniesieniu świadomości i ograniczeniu ryzyka, że dzieci staną się ofiarami niegodziwego traktowania w celach seksualnych lub wykorzystywania seksualnego. Odpowiednia edukacja seksualna i zwiększenie świadomości dzieci na temat zagrożeń niewątpliwie służy temu celowi. Edukacja seksualna w świetle obiektywnej wiedzy naukowej Choć sam projekt nie wskazuje wprost na penalizację edukacji seksualnej, uzasadnienie nie pozostawia wątpliwości, że jego celem jest w zasadzie zupełne uniemożliwienie przekazywania dzieciom wiedzy na temat rozwoju seksualnego człowieka. Zarzuty projektodawców wobec edukacji seksualnej nie zostały podparte żadnymi rzetelnymi materiałami źródłowymi ani argumentami o charakterze naukowym. Stanowią one wyłącznie subiektywną opinię projektodawców, nawiązującą do powszechnych mitów o edukacji seksualnej, a nie faktów naukowych. W opinii projektodawców edukowanie dzieci i młodzieży o rozwoju seksualnym człowieka poza domem – a zwłaszcza w szkole – prowadzi do ich rozbudzenia seksualnego przez co mają być bardziej zagrożone pedofilią i innymi przestępstwami seksualnymi. Tymczasem badania prowadzone na zlecenie WHO wskazują, że jest wprost przeciwnie. Z doświadczeń Finlandii, Estonii, Niemiec i Holandii wynika, że profesjonalna edukacja seksualna, oparta o dopracowane i przyjęte przez władze publiczne programy nauczania, ma wiele pozytywnych skutków – w tym spadek liczby przestępstw na tle seksualnym, obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje, spadek zakażeń wirusem HIV oraz zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy. Autorzy projektu słusznie wskazują, że statystyki o dostępności pornografii dla dzieci i młodzieży są alarmujące. Ten przekaz tym bardziej przesądza o konieczności prowadzenia edukacji seksualnej w szkole. Zajęcia te są bowiem jedyną szansą na zniwelowanie negatywnych skutków pornograficznych treści i przekazywanie dzieciom informacji o rozwoju seksualnym w sposób bezpieczny i kontrolowany. W obliczu braku innego źródła wiedzy o tematach związanych z seksualnością młode osoby tym bardziej będą szukać informacji w internecie. Z badania CBOS z 2019 r. wynika, że 84% Polaków uważa, iż przekazywanie dzieciom w szkole wiedzy o życiu seksualnym jest potrzebne. Z raportu Instytutu Badań Edukacyjnych przygotowanego na zlecenie MEN w 2015 r. wynika, że blisko jedna trzecia rodziców podejmuje z dziećmi tematy seksualności bardzo rzadko lub nie podejmuje ich wcale. A 87% nastolatków sądzi, że zajęcia dotyczące rozwoju psychoseksualnego i seksualności człowieka powinny odbywać się w szkole. Założenia projektodawców stoją więc w sprzeczności nie tylko ze stanowiskiem Światowej Organizacji Zdrowia i z wynikami międzynarodowych badań, ale także z dominującą opinią polskiego społeczeństwa. Edukacja seksualna w świetle prawa Art. 6 Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych, sporządzonej w Lanzarote 25 października 2007 r. wskazuje, że Polska jest zobowiązana do przyjęcia środków ustawodawczych lub innych środków w celu zapewnienia, że dzieci w trakcie swojej edukacji w szkole podstawowej i ponadpodstawowej otrzymają, dostosowane do zmieniających się możliwości rozumienia zagrożeń przez dzieci, informacje o zagrożeniach związanych z seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniu w celach seksualnych oraz o środkach ochrony przed tymi zagrożeniami. Edukacja seksualna jest więc na mocy Konwencji z Lanzarote formą przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu małoletnich, a zatem państwa-strony są zobowiązane do jej prowadzenia. Również w powołanej już w pkt I. niniejszej opinii dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/93/UE z 13 grudnia 2011 r. wskazano na obowiązek działań edukacyjnych jako na formę przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu. Założenie projektodawców, że edukacja seksualna naraża dzieci na pedofilię i przemoc stoi więc w sprzeczności z tymi aktami prawnymi. Także ustawa z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zobowiązuje MEN do wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji. W obecnym stanie prawnym rodzice, którzy nie zgadzają się na uczestnictwo swoich małoletnich dzieci w zajęciach edukacji seksualnej mają możliwość zwolnić je z tego uczestnictwa. W ocenie RPO fakultatywny charakter edukacji seksualnej nie spełnia standardu międzynarodowego. Nawet obowiązkowe lekcje w tym obszarze nie stałyby w sprzeczności z prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Przyjęcie projektu doprowadziłoby zatem do sprzeczności w obowiązujących przepisach prawa, do której nie może dopuścić racjonalny ustawodawca. Wpływ proponowanej zmiany na prawa i wolności obywatelskie Prawa i wolności obywatelskie, które w ocenie projektodawców miałyby zyskać dodatkową ochronę, w rzeczywistości zostałyby poprzez przyjęcie projektu bezpodstawnie ograniczone. Zgodnie z art. 70 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do nauki oraz obowiązek nauki do 18. roku życia. Prawo to wpisuje się też w szeroki system ochrony praw dziecka, oparty przede wszystkim na Konwencji o prawach dziecka. Z prawa do otrzymania w szkole obiektywnej, krytycznej i pluralistycznej wiedzy wynika więc prawo do nauki o rozwoju seksualnym człowieka. Na takim stanowisku stoi też Komitet Praw Dziecka, według którego edukacja seksualna powinna stanowić część obowiązkowej podstawy programowej. Wiąże się z tym wolność nauczania, gwarantowana przez art. 73 Konstytucji. Dotyczy nie tylko szkół wyższych, ale wszystkich typów szkół w systemie oświaty. Istotą nauki jest zaś obiektywizm i rzetelność informacji. Zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Wolność taką ustanawia też art. 10 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Sprzeczność projektu ze standardem ETPCz Europejski Trybunał Praw Człowieka stoi na stanowisku, że swobodny margines uznania państw-stron jest wąski w przypadku ograniczeń wolności wypowiedzi. W odniesieniu do tego projektu szczególne znaczenie ma standard przyjęty przez ETPCz w sprawie Bayev i inni przeciwko Rosji, dotyczącej rosyjskiego prawa zakazującego promowania wśród nieletnich nietradycyjnych relacji seksualnych (tzw. prawo dotyczące gejowskiej propagandy). Orzekając naruszenie art. 10 EKPCz, Trybunał stwierdził, że niezgodne z wartościami wynikającymi z Konwencji byłoby uwarunkowanie wolności słowa mniejszości od akceptacji większości. Według ETPCz nie da się usprawiedliwić zakazu publicznej debaty w kwestiach dotyczących mniejszości seksualnych ochroną moralności. Oceniane przepisy miały zaś charakter dyskryminacji i nie służyły żadnemu uzasadnionemu publicznie celowi. Sposób ich sformułowania wzmacniał stygmatyzację i uprzedzenia, niezgodne z wartościami demokratycznego społeczeństwa. Opiniowany projekt jest sprzeczny z tym standardem wolności wypowiedzi. Nie sposób nie zauważyć podobieństw między tą nowelizacją a rosyjskim prawem. Zgodnie z ETPCz już samo obowiązywanie takich przepisów może zostać uznane za sprzeczne z wolnością słowa – zagrożenie efektem mrożącym można zaś odnosić także do tego projektu. W przypadku jego przyjęcia nauczyciele, edukatorzy, lekarze i inni specjaliści mieliby wszelkie powody, by z obawy przed odpowiedzialnością karną, powstrzymywać się od przekazywania małoletnim jakichkolwiek treści związanych z rozwojem seksualnym człowieka – niezależnie od tego, czy działanie to rzeczywiście mogłoby ostatecznie stanowić podstawę ścigania. Prawo do ochrony zdrowia Prawo do otrzymania przez dzieci i młodzież odpowiedniej wiedzy o seksualności jest ściśle związane także z prawem do ochrony zdrowia (art. 68 Konstytucji) oraz umowami międzynarodowymi (w tym art. 24 Konwencji o prawach dziecka i art. 12 Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych). Liczne dokumenty organów międzynarodowych wskazywały, że wśród obowiązków państw w ramach realizacji prawa do ochrony zdrowia jest także obowiązek zapewnienia dzieciom i młodzieży odpowiedniej edukacji seksualnej. Np. Komitet Praw Człowieka ONZ w rekomendacjach dla Polski zalecił promowanie kompleksowej, odpowiedniej dla wieku edukacji seksualnej dla obu płci w szkołach. Również Komitet ds. Eliminacji Dyskryminacji Kobiet (CEDAW) w 2014 r. zalecił „prowadzenie obowiązkowej, wszechstronnej i dostosowanej do wieku uczniów i uczennic edukacji o zdrowiu seksualnym i reprodukcyjnym oraz prawach dziewczynek i chłopców jako części programu nauczania, w tym edukacji o odpowiedzialnych zrachowaniach seksualnych, zapobieganiu wczesnym ciążom, chorobach przenoszonych drogą płciową; przy zapewnieniu, że treści są przekazywane przed odpowiednio przeszkolony personel”. Również Parlament Europejski w rezolucji z 14 listopada 2019 r. wprost potępił penalizację edukacji seksualnej w Polsce i apelował do parlamentu, aby wstrzymał się od przyjęcia proponowanego projektu ustawy. W jego efekcie lekarze (np. ginekolodzy lub seksuolodzy) mogliby zostać postawieni przed niedopuszczalną koniecznością wyboru pomiędzy ryzykiem poniesienia odpowiedzialności karnej za swoje działania, a przekazaniem pacjentowi wszechstronnych informacji w toku udzielanych świadczeń medycznych. To było podstawą krytycznej opinii wobec projektu Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Rzecznik Praw Pacjenta podkreślał, że bez względu na ocenę decyzji o wczesnym rozpoczęciu współżycia, nie można negować faktu, że młodzi ludzie je podejmują. Istnieje więc potrzeba poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego małoletnich. Wiedza z zakresu życia seksualnego, jak również regularne badania lekarskie mogą uchronić ich przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, czy utratą zdrowia spowodowaną stosowaniem bez nadzoru lekarza, źle dobranej antykoncepcji hormonalnej. Z kolei w opinii Rzecznika Praw Dziecka realia życia współczesnej młodzieży nie przystają do obowiązujących regulacji prawnych dotyczących dostępu do świadczeń ginekologicznych. Na podstawie tych ocen i własnej analizy RPO przedstawił w 2016 r. Ministrowi Zdrowia rekomendację umożliwienia osobom małoletnim powyżej 15. roku życia samodzielnego dostępu do świadczeń leczenia ginekologicznego i urologicznych. W ocenie RPO przyjęcie proponowanych zmian nie zwiększy zakresu ochrony praw i wolności człowieka. Wręcz przeciwnie, ograniczy prawo do nauki, prawo do nauczania, wolność wypowiedzi oraz prawo do ochrony zdrowia. Opisane argumenty są wystarczającą podstawą do stwierdzenia, że projekt jest niezgodny z obowiązującym prawem, w tym normami wyższego rzędu – Konstytucji oraz ratyfikowanych umów międzynarodowych - glosi konkluzja opinii.
brytyjski program o edukacji seksualnej