Musisz przetłumaczyć "SERYJNYCH MORDERCÓW , Z KTÓRYMI" z polskiego i użyć poprawnie w zdaniu? Poniżej znajduje się wiele przetłumaczonych przykładowych zdań zawierających tłumaczenia "SERYJNYCH MORDERCÓW , Z KTÓRYMI" - polskiego-angielski oraz wyszukiwarka tłumaczeń polskiego.
Egzekucja Wuornos odbyła się w 2002 roku, jej ostatnie słowa miały brzmieć “I’ll be back”. Monster , za rolę w którym zmieniona nie do poznania Charlize Theron została obsypana deszczem nagród, próbuje znaleźć i uwypuklić ludzkie cechy i emocje w nieodwracalnie uszkodzonej psychice Wuornos, głównie za pośrednictwem jej
W „American Horror Story: Asylum” duże stężenie seryjnych morderców na metr kwadratowy szpitala psychiatrycznego jest nie tak znowu wybujałą metaforą rzeźni, jaką bywała opieka psychiatryczna w latach 50. w Stanach (dość powiedzieć, że główną bohaterką tego sezonu jest poddawana terapii konwersyjnej lesbijka, dziennikarka uwięziona w tytułowej placówce w czasie
W tym odcinku opowiadam o bardzo znanej i głośnej sprawie eleganckiego mordercy. Kim był i dlaczego właściwie mordował? Jak to możliwe, że przez tyle lat był bezkarny?
morderca (rzeczownik). Odmiana rzeczownik przez przypadki. Mianownik (kto? co?): morderco. Dopełniacz (kogo? czego?): morderca. Celownik (komu? czemu?): mordercy.
Read 1 zł from the story Creepypasta, czyli Memy & Komiksy seryjnych morderców by EyelessNatka (Wattpad Mother) with 642 reads. głupotyautorki, candypop, pupp
. Bogdan ArnoldPolscy seryjni mordercy - poznaj historie ludzi, którzy mordowali z przyjemnością [ZDJĘCIA] arcSeryjni mordercy mają różne twarze, różne również są motywy ich działania. Morderstwa na tle seksualnym, przestępstwa popełnione z lubieżności czy na tle rabunkowym mrożą krew w żyłach. Przykładny ojciec, seryjnym zabójcą kobiet. Młody, 22 letni chłopak pragnący widoku krwi, to jedne z wielu masek, za którymi seryjni zabójcy ukrywali swoje przerażające oblicza. Władca much - Bogdan ArnoldBogdan Arnold mieszkał w centrum Katowic, w kamienicy na poddaszu ul. Dąbrowskiego. To właśnie tam, ten przeciętny i niewyróżniający się człowiek dokonał okrutnych morderstw, które pomimo upływu wielu lat wciąż pozostają wstrząsające. Milicjanci w 1967 roku w mieszkaniu Bogdana Arnolda dokonali makabrycznego odkrycia. Roje much, fetor, makabryczny widok poćwiartowanych zwłok nie pozostawiał złudzeń. Bogdan Arnold, dokonał masakrycznych zbrodni we własnym mieszkaniu. Przy zwłokach nie odnaleziono żadnych dokumentów. Ustalenie tożsamości ofiar było żmudnym procesem. Przy identyfikacji zwłok w pierwszej kolejności badano ubrania ofiar, dopiero później prowadzono szczegółowe badania w prosektorium. Śledczy w mieszkaniu Bogdana Arnolda odnaleźli zwłoki czterech kobiet. Prowadzący dochodzenie posiłkowali się nawet muszymi kokonami, aby ustalić kiedy popełniono zabójstwa. Obliczenia śledczych pozwoliły dowieść, że od momentu odnalezienia zwłok do pierwszego zabójstwa Bogdana Arnolda minęło pół roku. Ofiarami były prostytutki, pierwszą z nich Bogdan Arnold poznał w katowickim barze "Kujawiak". Według ustaleń śledczych kobieta dosiadła się do mężczyzny i poprosiła o poczęstowanie piwem. Para następnie udała się do mieszkania Bodgana Arnolda, tam kobieta miał zaproponować mężczyźnie rozzłościł się i w ataku złości zabił kobietę, kilkukrotnie uderzając ją młotkiem w głowę. Niektóre części ciała próbował palić w domowym piecu. Ciało kobiety umieszczone w wannie próbował zalewać chlorkiem, aby przyspieszyć proces rozkładu zwłok. Władca much - Bogdan Arnold przez cały czas żył w mieszkaniu, w sąsiedztwie rozpadających się zwłok. W jego mieszkaniu odnaleziono przedmioty, które służyły mężczyźnie do zabijania swoich ofiar. Młotek, metalowy drut, opaska do duszenia. W momencie kiedy milicjanci dokonali makabrycznego odkrycia, Bogdan Arnold przebywał w pracy. Następnie ukrywał się przez tydzień w okolicach Huty Silesia . Ostatecznie jednak zgłosił się na milicję. Dokonał czterech zabójstw, trzy ofiary zostały zidentyfikowane. Mężczyzna dokładnie opowiadał śledczym o swoich zbrodniach. W trakcie wizji lokalnych na manekinach demonstrował jak zabijał swoje ofiary. Przyznał się również do otrucia jednej z swoich trzech żon. Władca Much został skazany na karę śmierci. Wyrok został wykonany 16 grudnia 1968 roku o godzinie Knychała - Wampir z BytomiaOd 1974 do 1982 roku śląska milicja poszukiwała mordercy samotnych kobiet, który działał w sposób bardzo brutalny i zuchwały. Policyjnemu dochodzeniu nadano kryptonim "Fankenstein". Pierwszą ofiarą Wampira z Bytomia była Stefania M. Do zabójstwa na tle seksualnym doszło 3 września 1974 roku w Piekarach Śląskich. Ofiara zginęła poprzez uderzenie tępym narzędziem w tył głowy. Zwłoki zostały obnażone i zmasakrowane."Nigdy nie atakowałem kobiet z chęci zysku, tylko napaści te miały podłoże seksualne. Nienawidziłem kobiet i chciałem światu pokazać, że kobieta, jej ciało to nic szczególnego. Że można tę godność kobiecą z hańbić, zgnoić, po prostu jest po śmierci tylko kupą kości i mięsa" - powiedział Joachim Knychała w trakcie śledztwa. Kolejnego napadu "Fankenstein" dokonał w Bytomiu 20 września 1975 roku. Ofiara cudem przeżyła. W listopadzie 1975 roku w Piekarach Śląskich zaatakowana zostaje Elżbieta Mikułowa. Wampir z Bytomia w makabryczny sposób okaleczył jej ciało, a głowę zmasakrował siekierą. Swoje zuchwałe ataki przeprowadzał wieczorem. Kobiety atakował na klatkach schodowych, w miejscach odludnych. Grupa dochodzeniowa, prowadząca śledztwo przez wiele lat prowadziła sprawę zabójstw. Sprawca jednak cały czas wymykał się śledczym. Stworzono portret pamięciowy sprawcy. Śledczy na potrzeby dochodzenia stworzyli nawet manekina. W 1976 roku, 6 maja dochodzi do kolejnego napadu, tym razem w Chorzowie zostaje zamordowana Mirosława Sarnowska. Zbrodnia zostaje dokonana w pobliżu miejsca zamieszkania ofiary. Podobnie jak w przypadku innych zbrodni Wampira z Bytomia, ofiara ginie w wyniku uderzenia tępym narzędziem w tył głowy. Zabójstwo miało charakter seksualny, kobieta miała obnażone dolne części ciała. W podobny sposób zostaje zamordowana Teresa Ryms, zabita 30 października 1976 roku w Bytomiu. W tym czasie Zdzisław Marchwicki - Wampir z Zagłębia oczekiwał już w celi śmierci na wykonanie wyroku. Śledczych jednak zastanawiało, że zbrodnie przeprowadzone na kobietach przez Wampira z Bytomia przebiegały w podobny sposób. Prowadzący dochodzenie obawiali się, że zatrzymano nie odpowiednią osobą. A prawdziwy Wampir cały czas pozostaje na wolności."Frankenstein" nie zaprzestawał kolejnych ataków. W marcu 1982 roku dochodzi do ostatniego zabójstwa. Na milicje zgłosił się 30-letni górnik. Wstrząśnięty poinformował milicjantów, że jego szwagierka w trakcie spaceru niefortunnie przewróciła się i straciła życie. Początkowo milicja do sprawy podeszła, jako zwyczajnego zdarzenia. Dopiero w trakcie sekcji zwłok, okazało się, że obrażenia na ciele kobiety nie pasują do obrażeń powstałych na wskutek przewrócenia się czy nieszczęśliwego wypadku. W przypadku Wampira z Bytomia zastosowano badanie wariografem, które wykazało, że Knychała kłamał. Śledczy pracując nad sprawą Bogusławy Ludygi zaczęli łączyć z nią pozostałe zabójstwa. Pion dochodzeniowy coraz bardziej utwierdzał się w sprawstwie Joachima Knychały, który ostatecznie przyznał się do wszystkich zabójstw. Ostatecznie Joachim Knychałą został skazany za 5 zabójstw i 7 usiłowań. Wyrok na Wampirze z Bytomia został przeprowadzony 28 października 1985 dzieci, żona, stała praca na kopalni "Andaluzja" w Piekarach Śląskich jako cieśla oraz górnik. Joachim Knychała wychował się w rodzinie protestanckiej. Ojciech Knychały był Polakiem, natomiast matka Niemką. Jego mieszane pochodzenie przyniosło mu wiele problemów. W dzieciństwie jak zeznawał, miał być poniżany przez babkę oraz matkę. "Polski bąkart" to jedno z wielu wyzwisk jakie w niego kierowano. Dzieci w szkole na małego Joachima miały wołać "Szwab". Knychała uczył się w zasadniczej szkole zawodowej i 1970 roku zdobył tytuł górnika-cieśli. Należał do Związku Młodzieży Socjalistycznej, aż do momentu aresztowania w 1982 roku. Po raz pierwszy został skazany w wieku 18 lat, na karę trzech lat pozbawienia wolności za zbiorowy gwałt na młodej dziewczynie. Zdaniem Knychały wyrok był niesprawiedliwy, a dziewczyna miała go wrobić w całą sprawę. Jak opowiadał śledczym, od tego momentu zaczął nienawidzić Marchwicki - Wampir z ZagłębiaZdzisław Marchwicki jest najbardziej znanym polskim seryjnym zabójca. Wokół postaci Marchwickiego i samego procesu narosło wiele legend. Sam proces miał być farsą. Na jego temat powstały dwa dokumenty. Jeden z nich wyprodukowała Telewizja Polska w odcinku "Wampir z Katowic" znajdującym się w cyklu filmów dokumentalnych Paragraf 148 - Kara śmierci przedstawiono Marchwickiego jako człowieka niewinnego. Podobny w wydźwięku film zrealizował Maciej Pieprzyca, który w dokumencie "Jestem mordercą" dowodził, że Marchwicki nie był Wampirem z Zagłębia. W czasie pięciu lat morderczej działalności, Marchwicki miał zamordować 21 kobiet, w wieku od 16 do 57 lat. Największa aktywność Wampira z Zagłębia przypada na rok 1965. W tym czasie doszło do 11 zabójstw. Pierwszego napadu dokonał 7 listopada 1964 roku w Dąbrówce Małej. Ofiarą została Anna Mycek. Wampir wobec wszystkich swoich ofiar postępował podobnie. Śledził ofiarę, a następnie tępym narzędziem uderzał w tył głowy. Następnie bił ofiarę do momentu kiedy był pewny, że nie przeżyła, po czym dokonywał czynności seksualnych z zamordowaną kobietą. W 1965 roku powołano do życia w Komendzie Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Katowicach grupę "Anna" od imienia pierwszej ofiary Wampira. Zadaniem grupy pod dowództwem Jerzego Gruby było ujęcie mordercy. Poszukiwania nabrały tępa po zabójstwie 18-letniej bratanicy Edwarda Gierka - Jolanty Gierek. W 1968 roku wyznaczono ogromną nagrodę 1 ml zł, za wskazanie sprawcy morderstw. Na podstawie licznych donosów stworzono rys psychologiczny zabójcy. Wyłoniono 267 podejrzanych, wśród których znalazł się Zdzisław Marchwicki. Do ostatniego zabójstwa doszło 4 marca 1970 roku. Dwa lata później, dochodzi do zatrzymania Marchwickiego po doniesieniu do Milicji Obywatelskiej jego żony o znęcaniu się nad nią oraz dziećmi. Proces Marchwickiego był bardzo pokazowy. Rozpoczął się 18 września 1974 roku i trwał ponad 2 lata. Prowadzono go w Klubie Fabrycznym Zakładów Cynkowych "Silesia". 28 lipca 1975 roku Marchwicki uznany został przez sąd za winnego zabójstwa 14 kobiet i usiłowania 6 kolejnych zabójstw i skazał do na karę śmierci. Leszek Pękalski - Wampir z BytowaLeszek Pękalski choć skazany został za jedno zabójstwo uznawany jest za seryjnego mordercę. Przed procesem Pękalski mnożył liczbę swoich ofiar, przyznając się na początku do 70, a później nawet do 90 zabójstw, jednak później w trakcie procesu odwołał wszystkie prokuratura udowodniła tylko jedno zabójstwo i skazała go na karę 25 lat pozbawienia wolności. Teoretycznie Pękalski powinien wyjść na wolność w 2017 roku, jednak z powodu swojego upośledzenia psychicznego, zostanie umieszczony w zamkniętym zakładzie Denke - kanibal Historia Karla Denke zamraża krew w żyłach, choć od jego zbrodni minęło wiele lat. Karl Denke był mordercą i kanibalem, który urodził się w Kalinowicach Górnych. W szkole uważany był za jednego z gorszych uczniów. Uznawany był za opóźnionego w rozwoju, podjęto nawet próby ubezwłasnowolnienia go, jednak nie przyniosły one skutku. Karl Denke, jako dorosły mężczyzna przeprowadził się do Ziębic, dawnego Münsterbergu gdzie kupił własną ziemię za pieniądze z ojcowizny. Denke mieszkał w domu przy ul. Stawowej 13. I to właśnie w tym miejscu wydarzyły się makabryczne wydarzenia. Na Denkego, mieszkańcy Ziębic mówili "Ojczulek" Karl miał być filantropem, oferującym bezdomnym i włóczęgom schronienie. Dopiero po latach na jaw wyszła prawdziwa natura "Ojczulka", który zwabiał swoje ofiary do domu, a następnie zabijał je i przerabiał na peklowane mięso, którym handlował na targowisku we Wrocławiu. Jedna z potencjalnych ofiar "Ojczulka" uniknęła losu swoich poprzedników dzięki niesamowitemu szczęściu. Vincenz Olivier po zaproszeniu do domu Denkego odwrócił się w porę i uniknął wymierzonego w niego ciosu siekierą. Niedoszła ofiara pobiegła na policję gdzie zgłosiła zajście. Niedługo później "Ojczulek" został ujęty, a tego samego dnia wieczorem popełnił samobójstwo na pętli zrobionej z chustki do nosa. W mieszkaniu Karla Denkego policjanci zastali kości oraz zakrwawione ubrania w szafach. Oprócz nich w mieszkaniu znalazły się jeszcze rzemienie, które Denke wytwarzał z ludzkiej skóry. Dokładna liczba ofiar "Ojczulka" nie jest znana, prawdopodobnie jednak zdołał zabić około 40 Kot - Wampir z KrakowaKarol Kot w momencie swojej egzekucji miał 22 lata. W ciągu swojego krótkiego życia zdążył jednak dokonać rzeczy, które jeżą włos na głowie. Wampir z Krakowa został oskarżony o zamordowanie 2 osób, 10 prób zabójstwa oraz 4 podpalenia. Zdaniem psychiatrów badających mordercę był poczytalny oraz działał z pełną świadomością. Został zatrzymany 14 lipca 1966 roku i przyznał się do wszystkich zarzucanych mu przestępstw. W czasie przesłuchań dokładnie opisywał przebieg zbrodni. Szczycił się nimi oaz opowiadał o swoich morderczych planach i zamiarach. Jak sam mówił uwielbiał widok krwi, która miała motywować go do popełniania coraz to nowszych zbrodni. Wyrok w sprawie Wampira z Krakowa ogłoszono 14 lipca 1967 roku. Sąd uznał Kota winnym i skazał go na karę śmierci. Sąd Najwyższy na wskutek odwołania 22 listopada 1967 roku zmienił karę śmierci na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Prokurator Generalny skorzystał jednak z rewizji wyroku, czego skutkiem było skazanie Wampira na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok został wykonany 16 maja 1968 Moruś Seryjny morderca z Sulejowa dokonał siedmiu zbrodni na terenie województwa piotrkowskiego. Pierwszej zbrodni Moruś dokonał w 1986 roku, zabijając Teresę Grabowską. Kolejne zbrodnie Moruś wykonał w pierwszej połowie 1992 roku. Wśród jego ofiar znaleźli się: 60-letnia kobieta z Piotrkowa Trybunalskiego, którą Moruś zamordował we własnym sklepie. Był również bezwzględny dla małżeństwa Małgorzaty i Mieczysławy B, których zabił we własnym domu. Zamordowana Małgorzata B. była w trzecim miesiącu ciąży. Henryk Moruś w czasie długotrwałego powstępowania sądowego nie okazywał skruchy, a w trakcie procesu wykonywał obsceniczne gesty. Biegli stwierdzili, że jest poczytalny ale nie potrafi okazywać uczuć wyższych. Sąd wydał wyrok śmierci z pozbawieniem praw publicznych. Wyroku jednak nie przeprowadzano, a po apelacjach w Sądzie Apelacyjnym w Łodzi, zamieniono go na karę dożywotniego pozbawienia Mazurkiewicz - Elegancki mordercaMazurkiewicz był jednym z najgroźniejszych seryjnych morderców w Polsce. Nazywany"Upiorem Krakowskim" czy "Eleganckim mordercą" został skazany na karę śmierci, która wykonano 31 stycznia 1957 roku. W trakcie procesu, prokuratorzy starali się udowodnić 30 domniemanych zbrodni udowodniono ich 6 oraz 2 usiłowania. Swojego pierwszego morderstwa miał się dopuścić w 1940 roku na osobie żydowskiego pochodzenia. "Upiór z Krakowa" bez skrupułów zabił swoich sąsiadów, a ofiary zakopał pod podłogą garażu przy ul. Marchlewskiego. Uważa się, że Mazurkiewicz był informatorem Gestapa, szpiclem, a także prowokatorem UB. IPN badając jego sprawę nie trafił jednak na żadne poszlaki potwierdzające te tezy.
Po opisaniu w pierwszej części szalonych par, które wspólnie mordowały swe ofiary, w drugiej przyjrzymy się kolejnym zakochanym sprawcom najgorszych czynów w historii kryminalistyki. Seryjni i homoseksualni Henry Lucas i Ottis Toole to jedna z najbardziej płodnych par seryjnych morderców na świecie. Podczas terroru, który zasiali w prawie połowie stanów USA, mordowali, gwałcili, palili, a czasem i zjadali tych, co stanęli na ich drodze. Kiedy Lucas (z lewej na zdjęciu) został aresztowany, pod koniec masakry, jaką zgotowali, przyznał się do około 600 morderstw, a Toole (z prawej) do ponad tysiąca. Tych dwóch mężczyzn miało koszmarne dzieciństwo pełne przemocy, molestowania i gwałtów ze strony rodziny i osób, którym powinni ufać. Lucas urodził się w 1936 roku w Blacksburg w stanie Wirginia. Był synem prostytutki i kalekiego przemytnika. Matka często zmuszała go do zakładania dziewczęcych ubrań oraz obserwowania jej aktów seksualnych z klientami. Jeśli nie chciał tego robić, biła go kablem lub głodziła. W końcu podczas jednej z kar wyłupiła mu oko i odtąd miał szklane, co stało się jego znakiem rozpoznawczym. Matka podobnie traktowała jego dziewięcioro rodzeństwa. 11 stycznia 1960 roku Lucas „odwdzięczył się” rodzicielce zabijając ją. Szybko został zatrzymany, osądzony i skazany. Po dziesięciu latach wypuszczono go z zakładu karnego, gdyż sąd uwierzył w możliwość jego resocjalizacji. Z kolei Ottis Toole urodził się i wychował w Jacksonville na Florydzie. Jego ojciec był alkoholikiem, a wychowująca go agresywna matka, również ubierała synka w dziewczęce stroje i nazywała Susan. Od 5 roku życia był wykorzystywany seksualnie przez matkę, wielu krewnych, starszą siostrę i sąsiada. Kiedy 10-letni Ottis mówił, że woli mężczyzn, babcia próbowała wyleczyć go z homoseksualizmu podczas satanistycznych orgii i składania ofiar ze zwierząt. W wieku kilkunastu lat prostytuuje się, a swoich pedofilskich klientów okrada. Chłopak cierpi na łagodne upośledzenie umysłowe, ma iloraz inteligencji 75. Oprócz morderczych zapędów, które uaktywniły się po tym, jak Ottis zabił obwoźnego sprzedawcę za seksualną propozycję, był także od najmłodszych lat seryjnym podpalaczem. Kiedy mężczyźni poznali się w 1976 roku w pewnej jadłodajni dla bezdomnych w Jacksonville, coś między nimi zaiskrzyło. Zafascynowani sobą realizowali zarówno fantazje seksualne, jak i mordercze. Ich zabójczy szał objął 26 stanów. Para atakowała autostopowiczów, prostytutki, włóczęgów, podróżnych w sprawach zawodowych. Odciągali ich w ustronne miejsca i z zimną krwią zabijali. Ich makabrycznym zbrodniom często towarzyszyły dodatkowe przestępstwa. Dokonywali napaści seksualnych na swoje ofiary, a także okaleczali ciała nie do poznania. Toole’owi zdarzało się niekiedy kogoś zjeść. W rozmowie przez telefon więzienny wspominał z nostalgią swojemu kochankowi jeden szczególny element: „Ich mięso smakowało jak prawdziwe – z sosem barbecue”. Opowiadał też jednemu z policjantów, jak przygotowywał ciała do konsumpcji: "Piekłem je w całości nad węglem drzewnym. Trzeba było ciało nadziać na stalowy pręt. Potem przymocować na widełkach rożna, żeby można było je obracać. Smaczne jak diabli". Pytany, ile osób zjadł, wspomniał o 150. Związek tej pary dobiegł końca, gdy Lucas zaczął spotykać się z 12-letnią siostrzenicą Toole'a. Toole wpadł w szał i zabił dziewięć osób w przypływie wściekłości. Lucas zakończył swą zdradę morderstwem dziewczynki, po tym, jak wdał się z nią w kłótnię. Wkrótce został aresztowany. Policja niedługo później dopadła Toole'a po tym, jak spalił żywcem 64-letniego mężczyznę, który był jego ex-kochankiem. W 1985 roku sąd skazał Lucasa i Toole'a na karę śmierci, ale żadnej z egzekucji nie wykonano. Prezydent USA George W. Bush uniewinnił Lucasa podobno w wyniku nowych dowodów świadczących o tym, że w przypadku jednej z tak wielu ofiar ma stuprocentowe alibi. Morderca zmarł w więzieniu w 2001 roku na atak serca. Wyrok śmierci na Toole'a również nie został wykonany z powodu jego niepoczytalności. Ottis umierł w więzieniu na marskość wątroby. Seryjni i nastoletni Caril Ann Fugate miała zaledwie 13 lat, kiedy poznała 18-letniego Charlesa Starkweathera. Jej fascynacja sprowadziła dziewczynkę na ścieżkę bezprawia i sprawiła, że Caril Ann stała się najmłodszą kobietą, jaką kiedykolwiek sądzono za morderstwo pierwszego stopnia. Niedługo po ich pierwszym spotkaniu w 1956 roku Fugate wróciła do domu i zastała w nim zamordowaną matkę i ojczyma. Mordercą był Starkweather, który następnie zabił jej przyrodnią, 14-letnią siostrę. Nie wiadomo, w jakim stopniu Fugate była zaangażowana w te morderstwa, ale wkrótce po nich uciekła ze Starkweatherem przemierzając Stany Zjednoczone od Nebraski po Wyoming. Na ich drodze naliczono 6 trupów, a po aresztowaniu w 1959 roku para zwróciła się przeciwko sobie. Fugate utrzymywała, że jest niewinna, a jej jedyną zbrodnią miało być trzymanie na muszce dwojga licealistów, których w tym czasie okradał Starkweather. On sam opowiedział zupełnie inną historię. Wziął na siebie większość morderstw, ale zdradził śledczym, że udział nastolatki był w kilku z nich znaczący. Starkweather został skazany na śmierć na krześle elektrycznym, a Fugate dostała dożywocie. Za wzorowe zachowanie wyszła po 17 latach. Sprawa Starkweather – Fugate zainspirowała filmy The Sadist (1963), Badlands (1973), Kalifornia (1993), czy Urodzeni mordercy (1994). Seryjni i czarnoskórzy Trzymiesięczny szał zabijania, który ogarnął Afroamerykanów Altona Colemana i Debrę Brown, był tak przerażający, że FBI dodało do listy 10 najbardziej poszukiwanych morderców punkt 11 – dla Colemana. Para poznała się w 1983 roku, ale przestępczy proceder Colemana zaczął się dużo wcześniej. Był dwukrotnie oskarżany o gwałt w 1976 i 1980 roku, a także o porwania. Niepełnosprawna umysłowo Brown miała 21 lat, kiedy po raz pierwszy go poznała. Mordowanie rozpoczęli 29 maja 1984 roku w Wisconsin, kiedy to uprowadzili, zgwałcili i zabili dziewięcioletnią Vernitę White. Jej ciało znaleziono 19 czerwca, dzień po tym, jak Coleman i Brown uprowadzili dwie kolejne dziewczynki w Indianie. Jedna przeżyła gwałt i uciekła, ale druga została okaleczona i zabita. Para udała się do Michigan, gdzie popełniła wiele kradzieży samochodów i dokonała kilku napadów. Następnie pojechała do Ohio, gdzie wkrótce policja natrafiła na martwe ciało matki i jej 10-letniej córki. Coleman i Brown zazwyczaj wybierali czarnoskóre ofiary, ponieważ wiedzieli, że będzie im łatwiej wtopić się we własną społeczność. John E. Douglas, emerytowany profiler FBI, twierdzi, że Coleman był przekonany o tym, że to czarni zmuszają go do gwałtu i mordowania współziomków. Para morderców zostawiła w jednym z domów rasistowski napis: „Nienawidzę czarnuchów. Śmierć” - napisany szminką w miejscu gwałtu i zabójstwa 15-letniej Tonnie Storey, jednej z ich ofiar, która była biała. Para zabiła jeszcze trzy osoby i uprowadziła dwie inne, zanim ich psychopatyczny rajd dobiegł końca 18 lipca. Coleman został skazany na śmierć w trzech oddzielnych stanach i stracony w 2002 roku, podczas gdy Brown nadal przebywa w więzieniu w Ohio. Seryjni i romantyczni Para seryjnych morderców Martha Beck i Raymond Fernandez stała się znana jako Lonely Hearts Killers (Mordercy Samotnych Serc), ponieważ typowała ofiary, które umieszczały ogłoszenia matrymonialne. Wszystko zaczęło się od przekrętu, a skończyło rozlewem krwi. Fernandez był oszustem, który podczas II wojny światowej doznał strasznego pęknięcia czaszki. W wyniku wypadku uważał siebie za szamana voodoo, który może zwabić i oczarować każdą kobietę. Zaczął je uwodzić w 1946 roku, pisząc listy do różnych pań z klubów samotnych serc. Żerując na ich naiwności, Fernandez zyskiwał zaufanie, okradał, a następnie znikał bez śladu. Ofiary były zwykle zbyt zawstydzone, więc nie zgłaszały sprawy na policję, przez co Fernandez grasował dalej. Jego modus operandi miał się zmienić wraz z poznaniem Marthy Beck. Ich związek zaczął się tak, jak reszta relacji mężczyzny, od korespondencji i zamiaru okradzenia. Kiedy jednak para spotkała się osobiście, przeszkodziła mu w tym nieoczekiwana i odwzajemniona miłość. Raymond ujawnił Marcie swój pomysł na życie, a nawet przyznał, że poślubił kilka pań, które oszukał. Beck była otyłą i samotną kobietą, która przez całe życie pragnęła miłości. Po zapoznaniu się z przeszłością swego kochanka, postanowiła dołączyć do jego przestępczych działań. Udawała jego siostrę lub szwagierkę. Wspólnie zaczęli mamić i okradać samotnych, koncentrując swe wysiłki na starszych kobietach. Pomimo tego, że Fernandez udawał zakochanie, rosnąca zazdrość i zaborczość Beck wkrótce przekroczyła granice życia i śmierci. Ich pierwszą ofiarą była Janet Fay. Po jej śmierci morderstwo i oszustwo weszło im w krew. Przez kilka lat kontynuowali sprawdzoną metodę, a dokładna liczba ich ofiar jest wciąż nieznana. Policja aresztowała ich po zabójstwie młodej kobiety i jej dwuletniej córki, którą Fernandez utopił w misce wody. Para z wyraźną chęcią przyznała się do zabicia 20 kobiet, ale skazano ją tylko za trzy udowodnione morderstwa. Karę śmierci wykonano na krześle elektrycznym w 1951 roku. Ostatnie słowa Beck brzmiały: „Jakież to ma znaczenie, kto jest winny? Moja historia to historia miłosna… torturowani miłością wiedzą, co mam na myśli… Ileż zbrodni w historii świata przypisywano miłości?” źródło: [1]
Bestie – tak w najprostszy i trafny sposób można opisać ludzi, którzy w swoim życiu dokonali przerażających zbrodni. Psychopaci, którzy stoją za strasznymi morderstwami potrafili zmrozić krew w żyłach swoimi wypowiedziami. Oto cytaty seryjnych morderców. 1. „Lubię dzieci. Są smaczne” – Albert Fish2. „Sataniści muszą mieć więcej wiary niż chrześcijanie. Jezusa wszyscy widzieli i czuli. Tymczasem Lucyfer nigdy nie miał potrzeby być widzianym, ale za to w każdej ludzkiej duszy można go wyczuć.” – Richard Ramirez3. „To nie było tak przerażające i mroczne jak może się wydawać. Miałem sporo zabawy. Zabijanie to naprawdę zabawne doświadczenie.” – Albert DeSalvo4. „Z dziewczyny zostaje naprawdę dużo, nawet gdy nie ma głowy. Oczywiście znika jej osobowość.” – Ed Kemper5. Moją ambicją jest zabicie więcej bezbronnych ludzi, niż jakikolwiek mężczyzna lub kobieta, którzy kiedykolwiek żyli.” – Jane Toppan6. „Muszę to powiedzieć. Czuje się bardzo, bardzo dobrze. To jedne z najlepszych rzeczy, które zrobiłem w swoim życiu” – Daniel Gonzalez 1. „Lubię dzieci. Są smaczne” – Albert Fish Jeden z najbardziej znanych seryjnych morderców w Stanach Zjednoczonych. Swoich zbrodni dokonał na początku XX wieku. Był pedofilem i znęcał się nad dziećmi. Udowodniono mu pięć zabójstw. Został skazany na śmierć. W 1936 roku usiadł na krześle elektrycznym. 2. „Sataniści muszą mieć więcej wiary niż chrześcijanie. Jezusa wszyscy widzieli i czuli. Tymczasem Lucyfer nigdy nie miał potrzeby być widzianym, ale za to w każdej ludzkiej duszy można go wyczuć.” – Richard Ramirez Był oskarżony o kikadziesiąt przestępstw i aż trzynaście morderstw. Był satanistą, a na ciałach ofiar zostawiał często pentagram. Został skazany na prawie 200 lat pozbawienia wolności i karę śmierci. W 2013 roku zmarł z powodu niewydolności wątroby. 3. „To nie było tak przerażające i mroczne jak może się wydawać. Miałem sporo zabawy. Zabijanie to naprawdę zabawne doświadczenie.” – Albert DeSalvo 'Dusciciel z Bostonu” – tak nazywano tego seryjnego mordercę, który od 1962 do 1964 roku, popełnił trzynaście zabójstw. Swoje ofiary gwałcił, po czym je dusił. Kobiety były w różnym wieku (19-85 lat). Sam został zamordowany w więzieniu w 1973 roku. 4. „Z dziewczyny zostaje naprawdę dużo, nawet gdy nie ma głowy. Oczywiście znika jej osobowość.” – Ed Kemper W latach 1964-1973 zamordował dziesięć osób, w tym swoją matkę i dziadków. Swoje ofiary wabił do samochodu, a były to najczęściej autostopowiczki. Porwane kobiety gwałcił i zabijał. Zwłoki ćwiartował na małe kawałki. Sam przyznał się do wszystkich popełnionych zbrodni. 5. Moją ambicją jest zabicie więcej bezbronnych ludzi, niż jakikolwiek mężczyzna lub kobieta, którzy kiedykolwiek żyli.” – Jane Toppan Kobieta, która zabiła aż jedenaście osób, twierdziła przed sądem, że uwielbia widok umierającego człowieka. Swoich zbrodni dokonała pod koniec XVIII wieku w Bostonie. Została zamknięta w szpitalu dla obłąkanych i tam przyznała się adwokatowi, że jednak zabiła ponad trzydzieści osób. 6. „Muszę to powiedzieć. Czuje się bardzo, bardzo dobrze. To jedne z najlepszych rzeczy, które zrobiłem w swoim życiu” – Daniel Gonzalez Seryjny morderca z Londynu. Zafascynowany horrorami postanowił sam dokonać kilku zbrodni. Zabił nożem aż cztery osoby, grasując na ulicach stolicy Anglii. Po usłyszeniu wyroku popełnił samobójstwo podcinając sobie żyły. Zobacz również: 5 najbardziej okrutnych seryjnych morderców w czasach PRL (źródła: Kliknij, aby ocenić ten post! [Całkowite: 0 Średnia: 0]
Szły samotnie ciemną ulicą. Był późny wieczór. A może już noc? Spieszyły się, by jak najszybciej dotrzeć na miejsce, w którym pewnie czekał na nie ktoś bliski. Nigdy jednak nie wróciły do domów, gdyż na ich drodze stanął on – niepozorny, miły, być może nawet przystojny mężczyzna. Miał tylko jedną wadę – był seryjnym mordercą. „Elegancki morderca”: ten pierwszy Władysław Mazurkiewicz był człowiekiem bogatym i szanowanym. W trudnych, powojennych czasach wyróżniał się tym, że jeździł luksusowym samochodem i pachniał drogimi, zachodnimi perfumami. Zabawny, atrakcyjny, dobrze wychowany i zawsze elegancki, wzbudzał podziw wśród mężczyzn i zachwyt u kobiet. Nikt nawet przez chwilę nie domyślał się, że był on okrutnym seryjnym mordercą. Pierwszym w powojennej Polsce, popełniającym przestępstwa wyłącznie dla zysku. Drugie, znacznie bardziej przerażające oblicze, mężczyzna odkrył w sobie jeszcze w czasie wojny, w roku 1940. Swoje ofiary uśmiercał cyjankiem potasu. Truciznę podawał w herbacie lub kanapkach z szynką. Po zabójstwie zabierał pieniądze i biżuterię, a ciała nieszczęśników topił w Wiśle. Wyjątek zrobił tylko dla swoich dwóch sąsiadek, których zwłoki zamurował w podłodze własnego garażu. Wkrótce zamienił truciznę na pistolet. Swoim ofiarom strzelał w głowę. Uważał, że tak jest szybciej. W 1955 roku popełnił jednak błąd, który zaprowadził go na szubienicę. Podczas podróży samochodem jego współpasażer zasnął. Mazurkiewicz postanowił to wykorzystać. Zatrzymał się i strzelił do mężczyzny. Władysław Mazurkiewicz miał aparycję amanta filmowego. Kto mógł podejrzewać, że tak na prawdę jest krwawym mordercą? (zdjęcie prasowe z 1956 roku, domena publiczna). Niczego nieświadomy biznesmen uciekł, spłoszony nagłym hukiem. Nie miał świadomości, że w jego czaszce tkwi kula. Odkrył to dopiero lekarz, do którego człowiek ten zgłosił się z bólem głowy. Podejrzenia od razu padły na Mazurkiewicza. W toku śledztwa odkryto, czym naprawdę zajmował się szanowany dżentelmen, który latem 1956 roku stanął przed sądem. Najpierw Mazurkiewicz nie przyznał się do winy, jednak po przedstawieniu niepodważalnych dowodów zmienił nastawienie. Od tego momentu z dumą opowiadał o swoich morderstwach. Przyznał się do zabicia 30 osób, w większości kobiet. Opinia publiczna bardzo interesowała się jego procesem. Prasa szybko nadała mu przydomki „Eleganckiego mordercy” i „Mordercy-dżentelmena”. Milicjanci woleli go jednak nazywać „Upiorem Krakowskim”. Udowodniono mu jedynie sześć zabójstw. To jednak wystarczyło, by skazać go na śmierć. W sądzie podczas procesu Mazurkiewicz zachowywał się dostojnie. Był dumny ze swoich czynów, uśmiechnięty, grzeczny i elegancki. Taki sam też poszedł na szubienicę pod koniec stycznia 1957 roku. Historia pierwszego polskiego seryjnego mordercy ma swoje niemal filmowe zakończenie. Zapytany o ostatnie słowo, „Elegancki morderca” uśmiechnął się i ukłonił wszystkim, po czym powiedział: „Do widzenia panowie! Niedługo spotkamy się tam wszyscy!” Zobacz również:Jak naprawdę wygląda przestępczość w Skandynawii? Pora sprawdzić ile prawdy jest w kryminałach!Najbardziej spektakularne napady na bank w Polsce Ludowej07 się nie zgłasza. Jak bardzo nieudolna była Milicja Obywatelska? „Wampir z Zagłębia”: potwór czy ofiara? Gdy w latach 60. XX wieku na Górnym Śląsku i w Zagłębiu doszło do serii brutalnych morderstw kobiet, na mieszkańców tych okolic padł blady strach. Gdzieś w ciemnych zakamarkach grasował seksualny maniak. Sposób napaści był zawsze podobny. Sprawca atakował kobiety na otwartym terenie, najczęściej blisko ich miejsca zamieszkania. Śledził je, następnie zakradał się od tyłu i uderzał tępym narzędziem w głowę. Martwe ofiary zaciągał w ustronne miejsce, gdzie po ich rozebraniu, dokonywał najróżniejszych czynności seksualnych. Jednak nigdy nie dochodziło do waginalnego gwałtu. Odkrywano ciała kobiet z rozchylonymi udami. Ich bielizna była pocięta, a narządy płciowe obnażone. Kiedy okazało się, że wszystkich ataków dokonuje ten sam seryjny morderca, sprawca szybko otrzymał od milicji operacyjny przydomek – „Wampir z Zagłębia”. Poszukiwania „Wampira z Zagłębia” stały się sprawą polityczną, gdy ofiarą psychopaty padła bratanica pierwszego sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Morderca po prostu musiał się znaleźć Służby oficjalnie nie informowały społeczeństwa o grasującym psychopacie. Jednak „ulica” wiedziała swoje. Ludzie szeptali i powtarzali zasłyszane plotki. Tymczasem ginęły kolejne kobiety. W ciągu pierwszych dwóch lat swojej działalność „Wampir z Zagłębia” zaatakował 16 kobiet. Siedemnasta ofiara mordercy sprawiła, że nastąpił przełom w śledztwie. 11 października 1966 roku znaleziono zwłoki 18-letniej Jolanty Gierek, bratanicy Edwarda Gierka, który był wówczas I sekretarzem KW PZPR. Polskie władze postanowiły dopaść „Wampira z Zagłębia” za wszelka cenę. Nagle sprawa przybrała polityczny charakter – pojawiło się przekonanie, że sprawca „podniósł rękę” na władzę ludową. Do marca 1970 roku zwyrodnialec zaatakował 21 razy, dokonując 14 morderstw. Specjalna grupa operacyjna o nazwie „Anna” (od imienia pierwszej ofiary) wytypowała prawie pół tysiąca podejrzanych. Wśród nich był Zdzisław Marchwicki. Doniosła na niego żona, która podczas kolejnej domowej scysji zadzwoniła na milicję z prośbą, aby funkcjonariusze przyjechali „zabrać sobie Wampira”. Marchwicki wszystkiemu zaprzeczał. Brutalne przesłuchania zrobiły jednak swoje. Podczas procesu przyznał się do popełnionych morderstw. Gdy sędzia zapytał go, czy jest mordercą, ten odparł niepewnie: „No z tego co słyszałem, co się dowiedziałem, no to chyba tak”. Mimo, że proces był wyłącznie poszlakowy i nie przedstawiono Marchwickiemu twardych dowodów uznano, że to właśnie on jest słynnym „Wampirem z Zagłębia”. Skazano go na karę śmierci przez powieszenie, wykonaną 26 kwietnia 1977 roku, w milicyjnym garażu w Katowicach. Czy jednak faktycznie Zdzisław, alkoholik wsypany przez własną żonę, był „Wampirem z Zagłębia”? „Wampir z Bytomia”: być najlepszym Podczas procesu „Wampira z Zagłębia” na sali sądowej obecnych było 800 osób. Miejsca trzeba było biletować, a jednym z widzów był Joachim Knychała. Młody chłopak ze Śląska, zafascynowany zbrodniami Marchwickiego do tego stopnia, że postanowił zostać jego następcą. Urodzony w roku 1952 Knychała nienawidził kobiet. Wychowywany przez matkę i babkę, doświadczył z ich strony wielu upokorzeń. Towarzyszące mu od zawsze poczucie krzywdy, kazało mu się mścić. Czarę goryczy przelało niesłuszne oskarżenie o gwałt na koleżance. Pierwszy raz zaatakował w Bytomiu. Był rok 1974. Jego modus operandi przypominało to, które było charakterystyczne dla „Wampira z Zagłębia”. Grasował nocą. Śledził ofiarę, potem uderzał, zawsze od tyłu. Napaści odbywały się blisko miejsca zamieszkania poszkodowanych kobiet. Pierwsze dwie zaatakowane kobiety przeżyły. Trzecia nie miała już tyle szczęścia, a każda kolejna zbrodnia wyzwalała w seryjnym mordercy jeszcze większe pokłady pogardy do płci pięknej. Uważał się za „łowcę”, a swoich ofiar szukał w tramwaju linii nr 6. Nadano mu przydomek „Wampir z Bytomia” (cóż – milicja nie grzeszyła kreatywnością), choć ze względów na obrażenia ciała jakie odnosiły zamordowane kobiety częściej mówiono o Knychale „Frankenstein”. Joachim Knychała Wiek i wygląd kobiet, które atakował nie miały dla niego żadnego znaczenia. Zwłoki porzucał w ustronnych miejscach. Zawsze były rozebrane, a sekcje zwłok wykazały, że gwałtów dokonywano już po śmierci ofiar. W czerwcu 1979 roku zaatakował dwie małe dziewczynki. Zmasakrowane nagie ciała znaleziono w rowie. Ku zaskoczeniu funkcjonariuszy, jedno z dzieci cudem przeżyło. Nie potrafiło jednak wskazać swojego oprawcy. Zawsze bezbłędny Knychała sam „wystawił się” swoim łowcom. Po morderstwie swojej 17-letniej szwagierki Bogusi, którego dokonał kilofem, zawiadomił milicję o nieszczęśliwym wypadku. Lekarze stwierdzili jednak, że z całą pewnością był to zaplanowany atak. „Wampira z Bytomia” aresztowano podczas jej pogrzebu. Znajdujący się w potrzasku Knychała przyznał się do morderstw i ze szczegółami o nich opowiedział. Był dumny ze swoich dokonań. Powieszono go 28 października 1985 roku. Była to przedostatnia egzekucja w historii Polski. „Wampir z Bytowa”: martwe nie odmawiają Leszek Pękalski został skazany za zabicie jednej osoby. Mimo to media okrzyknęły go seryjnym mordercą. Dlaczego? Otóż on sam przyznał się do ponad 70 (według niektórych źródeł 90) zabójstw, które podczas wizji lokalnych opisał z wieloma szczegółami. Prokuratura nie znalazła jednak wystarczających dowodów, by go obciążyć. Od urodzenia upośledzony, przez współmieszkańców Borzytuchomia (kaszubskiej wsi niedaleko Bytowa) był uważany za niegroźnego wariata. Ile kobiet zamordował tak naprawdę, wie tylko on. Twierdził, że zabijał, gdyż tylko tak mógł zaspokoić swój popęd seksualny. Wcześniej proponował swoim ofiarom seks, jednak zawsze spotykał się z odmową. Jak sam zeznał: „Gdy były martwe, już nie odmawiały”. Po ataku rozbierał kobiety, by potem bawić się ich narządami płciowymi. Rzadko gwałcił, zwykle wystarczała mu masturbacja. Cieszyło go to, że kobiety nie śmiały się z niego. Mógł więc w spokoju robić to, co sobie wymyślił w swojej chorej wyobraźni. Gdy go aresztowano w roku 1992, zaczął przyznawać się do wszystkich nierozwiązanych morderstw w Polsce, popełnionych w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Potem jednak wycofał swoje zeznania. Po nieudolnie przeprowadzonym śledztwie oskarżono go zaledwie o 17 zabójstw. Udowodniono jedno i skazano na karę 25 lat więzienia. Za kratami Pękalski stał się gwiazdą mediów. Dziennikarzom ze swadą opowiadał o swoich (rzekomych?) zbrodniach. Z powodu jego zachowania nadano mu przydomek „Wampir z Bytowa”. Czasami mówiono też o nim „Hurtownik śmierci” – on sam nie lubił jednak tego określenia. *** W czasach, gdy świat podzielony był na dwa wrogie obozy, a dwa mocarstwa walczyły o dominację – imperialistyczna „zepsuta Ameryka” miała swojego „Zodiaca”, „Teda Bundy’ego”, „Syna Sama”, czy „Dusicieli ze wzgórz”. W socjalistycznej Polsce nie miało prawa być takich zbrodniarzy. Jednak wbrew temu, co u nas mówiono – my także mieliśmy groźnych seryjnych morderców, którzy w niczym nie ustępowali swoim słynnym amerykańskim odpowiednikom. Byli tak samo okrutni i bezwzględni. I tak samo trudno było ich schwytać… Bibliografia: Janusz Maciej Jastrzębski, Bestie. Zbrodnie i kary, Profi 2007. Eddy Kozak, Pamiętniki wampira, MiR 2003. Cezary Łazarewicz, Elegancki morderca, Wydawnictwo 2015. Magda Omilianowicz, Bestia. Studium zła, Od deski do deski 2016. Przemysław Semczuk, Wampir z Zagłębia, SIW Znak 2016. Bogusław Sygit, Kto zabija człowieka – najgłośniejsze procesy w powojennej Polsce, Wydawnictwo Prawnicze 1989.
Data utworzenia: 10 grudnia 2016, 18:00. To są ostatnie słowa morderców, które zostały wypowiedziane przed wykonaniem wyroku śmierci. Niektórzy z nich pogodzili się ze swoim losem i traktowali śmierć jako pewną ulgę, natomiast inni nigdy nie przyznali się do winy i nie poprosili o wybaczenie. Co zabójcy mówią przed wykonaniem wyroku Foto: BRAK Zobacz także /10 Jamie Bruce McCoskey, zabił 20-latka i zgwałcił jego dziewczynę BRAK Jamie Bruce McCoskey, zabił 20-latka i zgwałcił jego dziewczynę: "Ten okres stał się najlepszym w moim życiu. Gdybym mógł wszystko zacząć od początku, nic bym nie zmienił. Skrzydło anioła dotknęło mnie. Chciałbym zrobić tak, by rodzice Duayera nie męczyli się, a wiem że to męczarnia, bo sam mam dziecko". /10 Charles William Bass, zastrzelił pracownika policji BRAK Charles William Bass, zastrzelił policjanta: "Zasługuje na to. Powiedzcie wszystkim, że już się pożegnałem" /10 Manuel Vasquez, udusił 51-letnią kobietę BRAK Manuel Vasquez, udusił 51-letnią kobietę: "Chcę powiedzieć, że kocham moją rodzinę i przyjaciół. Dziękuję, Boże, za Twoją opiekę i bezwarunkową miłość" /10 Douglas Alan Feldman, śmiertelnie ranił mężczyznę, kilka razy urządzał strzelaninę w miejscach publicznych BRAK Douglas Alan Feldman, śmiertelnie ranił mężczyznę, kilka razy urządzał strzelaninę w miejscach publicznych. Do samego końca nie przyznawał się do swojej winy: Zgłaszam protest i żądam natychmiastowej pomocy – powiedział Douglas Alan Feldman przed wykonaniem wyroku śmierci /10 Jeffrey Demond Williams, zastrzelił policjanta BRAK Jeffrey Demond Williams, zastrzelił policjanta: "Bóg wie kto jak powinien skończyć. Rozumiecie? Kocham wszystkich, kto kocha mnie i nie lubię tych, kto mnie nie lubi". /10 Kimberly McCartny, zabiła profesora psychologii BRAK Kimberly McCartny, zabiła profesora psychologii: "Prawie 9 lat myślę o wyroku śmierci i nie potrafię znaleźć odpowiedzi czy jest to prawidłowe rozwiązanie. Nie myślę, że świat beze mnie będzie lepszy albo bezpieczniejszy. Trzeba było dokonywać wyroku wcześniej, a nie teraz". /10 Arturo Eleazar Dia, zabił dwóch mężczyzn BRAK Arturo Eleazar Dia, zabił dwóch mężczyzn: "Pamiętam jak w 2009 roku cieszyliście się kiedy złapaliście mnie. Cieszę się, że tak się stało. Nie chciałbym, byście byli mną. Nigdy wam tego nie życzyłem. Mam nadzieje, że to przyniesie ulgę wam i waszym rodzinom. jestem gotów." /10 Brian Roberson, zabił dwie osoby BRAK Brian Roberson, zabił dwie osoby: "Poświęcam te słowa wszystkim białym rasistom, którzy nienawidzą czarnych oraz wszystkim czarnym, którzy nienawidzą siebie: pocałujcie mnie w moją czarną dupę". /10 David Martinez, zastrzelił dwie osoby BRAK David Martinez, zastrzelił dwie osoby: "Wybaczcie mi, bardzo was przepraszam, ale nic nie chciałbym zmienić. Wybaczcie mnie za ten ból, który musieliście znosić. Mia, kocham cię. Siostrzyczko, Sintio, żyj dalej". /10 Raphael Deon, zabił trójkę dzieci BRAK Raphael Deon, zabił trójkę dzieci: "Chcę podziękować bliskim i wszystkim, kto mnie wspierał. Kocham was". Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
ostatnie słowa seryjnych morderców